Opowieść Thomasa cz. 2

egzon-bytyqi-310216

-Naprawdę tak myślą? – Brian wydawał się dziwnie zadowolony, co nie uszło uwagi Angeli. – W takim razie chętnie podzielę się z tobą moją karimatą…

-Nie spróbujesz tego jakoś odkręcić, ciebie posłuchają… chyba – zmarszczyła ciemne brwi, ale lisoduch uśmiechnął się tylko kącikiem ust, kręcąc głową na znak zaprzeczenia.

-Ja nie widzę żadnego problemu, przecież to tylko jedna, góra dwie, noce i przynajmniej nie będę się martwić o to, co się z tobą dzieje – zrzucił z siebie wierzchnie okrycie, zostając w samych spodniach. Angela nieszczególnie wiedziała, gdzie podziać oczy.

-Dlaczego miałbyś się o mnie martwić? Przecież słudzy Rena nie pojawią się znikąd – gdy to powiedziała, zmarszczył się niezadowolony. Widocznie miał odmienne zdanie, więc już się nie sprzeczała.

Poprosiła, by nie patrzył, co zrobił nad wyraz skwapliwie. To ją nieco ubodło, więc wcale się nie spieszyła przy przebieraniu. Demon stał cierpliwie, obrócony do niej tyłem. Tylko po drżeniu ogonów domyślała się, iż nie był wcale taki spokojny, jak sugerował jego ton i prosta postawa.

-Tak się zastanawiam, czy tobie aby na pewno opłaca się nam pomagać za takie małe honorarium, Brianie? – zamyśliła się na ten temat, przecież za trzy obole nie kupiliby nawet jucznego muła, a co tu mówić o najęciu ochroniarza…

-Nawet bardzo, panno Angelo – mruknął cicho – Mogę się już obrócić?

-Hmm… Tak, możesz – gdy na nią spojrzał swoimi zwierzęcymi oczami, zarumieniła się zakłopotana. Ok, może i nie miała na sobie koronkowej bielizny, tylko długą koszulę, jaka w jej przypadku służyła za nocną, ale i tak czuła się okrutnie roznegliżowana.

-Teraz użyję trochę magii, więc się nie przestrasz – jego włosy uniosły się lekko naokoło całej sylwetki, lis rozbłysnął przy tym błękitnym światłem, jak jego ogniki. – Oczyszczę trochę powietrze w jaskini i ją ogrzeję, jeżeli nie masz nic przeciwko.

Ostatecznie przygotował dla nich miejsce do spania, bowiem rzeczy Angeli zaraz rozkradli między siebie członkowie drużyny i faktycznie była zdana na podzielenie się przezeń legowiskiem. Nieszczególnie rozumiała, jak mógł spać z tymi wszystkimi ogonami, ale wyglądało na to, iż leżał na boku, zaś lisich kit używał zamiast koca. Nawet się jej to spodobało, bo gdy tylko zasnął, wtuliła się w nie z zachwyconym westchnieniem: były miękkie jak futro kota! Po prostu cudowne!

***

Następnego ranka nie było nawet sensu dalej wychodzić, bowiem ulewa trwała w najlepsze, zamieniając cały teren w grząskie bagnisko. Brian stał w wejściu do jaskini, patrząc na ołowiane niebo zamyślony. Podszedł doń Ivan, by zapytać o pierwszą noc z nową narzeczoną, ale poza tajemniczym uśmieszkiem, milczał jak zaklęty.

-Dżentelmeni nie rozmawiają o takich rzeczach, co? – Rosjanin zachichotał, poklepał go po plecach przyjacielskim gestem i zawrócił do środka.

Japonka wyglądała na uleczoną ze złamanego serca, chociaż unikała Thomasa jak ognia, a to samo w sobie czyniło atmosferę nieco napięta. Chłopak zdawał się nie zwracać na to uwagi. Nos już miał w Przewodniku, nie przejmując się słotą na zewnątrz ani przymusowym uwięzieniem w tym miejscu. Scarlett rozmawiała cicho z Ivanem, jaki wrócił przed momentem, zaś Angela gotowała dla wszystkich śniadanie.

-Dokończysz swoją historię, młody? – Rosjanin zagadał chłopaka, gdy wszyscy otrzymali miski ze śniadaniową breją, w którą Angela wrzuciła nieco suszonych owoców.

-Nie chcecie poczekać do wieczora? – zawód w jego głosie wydawał się nieudawany, ale mężczyzna jasno dał do zrozumienia, że nie mieli nic innego do roboty i nie dał mu żadnego wyboru…

Dalsza część historii Thomasa była gorzej niż przygnębiająca… Ostatnie dni szkoły chodził jak struty. Nawet nie zwrócił uwagę na to, że przestano mu już dokuczać, jawny znak, iż pomysłodawcy tego zachowania skończyli już zajęcia. Tajemnicza dziewczyna ciągle na niego wpadała, aż wreszcie nie wytrzymał i skonfrontował z nią swoje podejrzenia.

-Czego ode mnie chcesz? Nie dość miałem przez ciebie problemów? – warknął, gdy zetknęli się kolejny raz po lekcjach na parterze szkoły, gdzie mieściły się szatnie i uczniowskie szafki.

-Ja… przepraszam, to był mój były chłopak – powiedziała płaczliwym tonem, ale Thomas wydawał się niewrażliwy na jej łzy. To chyba przez lata wspólnego mieszkania z młodszą siostrą, która wymuszanie płaczu miała opanowane w małym paluszku. – Kiedy z nim zerwałam, bo zauważyłam ciebie na zeszłorocznej olimpiadzie, chyba się troszkę wkurzył…

-Na mnie? – brunet skrzywił się, patrząc z niedowierzaniem w ciemnych oczach. Piegowata blondynka zerknęła nań przepraszająco, ale teraz Thomas nie potrafił przywołać w pamięci więcej szczegółów jej fizjonomii ani tamtej sceny. – Nie rozumiem, dlaczego. Twoje zainteresowanie to nie mój problem…

-Och! – zmarszczyła nos z niekłamanym zawodem, ale nastolatek już zdążył się odwrócić i zostawić ją samej sobie.

Chyba coś za nim wołała, ale w sumie miał to gdzieś. Gdyby się jej faktycznie tak bardzo podobał, zagadałaby go prędzej, a nie tylko łaziła za nim jak jakiś stalker. No i doskonale wiedziała, że znęcał się nad nim jej były, a tutaj już jej obojętność nie mieściła się Thomasowi w głowie.

-Jakaś głupia, ale nie wiem… – burknął rozeźlony, gdyż musiał wracać do domu i się spakować. Jutro miało odbyć się zakończenie szkoły, a już za dwa dni wylot do Kraju Kwitnącej Wiśni.

Dla nieprzepadającego za niespodziankami i towarzystwem innych nastolatka była to raczej forma kary, a nie wypoczynku, ale…

-Zaraz, zaraz! – blondyn wydawał się mocno oburzony – Czyli, że nas nie lubisz, tak?

-Myślę, że nie o to mu chodziło, Ivanie – Scarlett uśmiechnęła się uspokajająco, puszczając doń oko przez dzielącą ich odległość i wskazując policzkiem na zasłuchaną Angelę, jaka nawet nie zauważyła momentu, gdy przysiadł się obok jej „narzeczony”.

Kiedy do szatynki dotarło , iż nie opierała się o zwinięty koc, lecz o jeden z jego miękkich ogonów, rzuciła mu spłoszone spojrzenie zielonych oczu. Brian nijak się nie przejmował, a gdy spróbowała odsunąć, dodał nieco zdziwiony, że przecież w nocy się jej podobało…

-Łooo! Co tam się działo między wami?! – jasnowłosa kobieta zachichotała z wypiekami na twarzy, na co biedna Angela ukryła tylko twarz w dłoniach, śmiejąc bezgłośnie z własnego zawstydzenia, bo przecież nie miała ku temu uczuciu powodu.

-Dobra, niech młody kończy tę opowieść, a później zmolestujemy tę dwójkę, by się przyznała do tego, co wyprawiali, jak nie widzieliśmy! – Ivan roześmiał się wesoło, za to Yuki rzuciła im tylko smętne, pełne zazdrości spojrzenie…

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Piekielny Krąg i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Opowieść Thomasa cz. 2

  1. Lady_G pisze:

    Upiorne to piekło :-/

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s