Opowieść Thomasa cz.1

anja-137284

Wędrówka wesołej grupki początkujących demonów natknęła się na niespodziewane trudności w postaci ulewy, jaka zalała całą dolinę, po której maszerowali. Nie zapowiadało się na to, by miało prędko przestać padać, więc skręcili zgodnie z sugestią mapy i pamięci samego Briana na nieco bardziej górzysty teren. W pobliżu nie było żadnej miejscowości, więc o cywilizowanych schronieniu mowy nie było, ale sieć pobliskich jaskiń w zupełności ich zadowoliła. Na wybrane miejsce postoju szli kilka godzin i zdążyli przez ten czas przemoknąć do cna. Nie mieli nawet jednej suchej zmiany odzieży, ponieważ ich plecaki również kompletnie zalało.

-Jesteś pewny, że nikt tutaj nie mieszkał? Układ tych tuneli wygląda jak plan podziemnego mieszkania… – Angela krążyła po jaskini, zaglądając w każdy zakamarek. – Tutaj jest salon, tam kuchnia oraz sypialnie dla rodziców i dzieci – wskazywała kolejno palcem rozbawionemu lisoduchowi – To nawet wygląda jak resztka zabawki!

-To ludzka kość udowa, Angelo – stwierdził usłużnie, na co rzuciła ją daleko z piskiem ni to przerażenia, ni obrzydzenia. Dłonie wytarła w spodnie z przestraszoną miną. – Jestem pewny, że nikt tutaj nie mieszkał, ponieważ to miejsce pachnie smokiem, nie zaś jakimkolwiek człowiekiem czy diabłem… Może poza tym nieszczęśnikiem, którego szczątków dotknęłaś tak niebacznie…

-Smokiem?! – przełknęła głośno – Co zrobimy, jeśli wróci?

-Zabijemy i zjemy? – uśmiechnął się lekko kącikami ust, co u niego uchodziło za mocno okazaną wesołość. – A później zabierzemy mu jaskinię i urządzimy tutaj mieszkanie, skoro tak się tobie podoba to miejsce…

-Wow! A Brian oświadczył się właśnie Angeli! – Yuki przyłapała ich akurat na tym fragmencie rozmowy, zaś na jej okrzyk zaraz zbiegli się wszyscy pozostali.

-No, stary! Widzę, że nie próżnujesz… – Ivan klepnął go przyjacielsko w plecy, Scarlett rzuciła się na szyję ogłupiałej szatynki i zapanował ogólny rozgardiasz.

-A…ale Yuki znowu coś pokręciła! – kobieta zaśmiała się słabo, chociaż zdążyła już przyjąć gratulacje od wszystkich po dwa razy.

-Nie przejmuj się, jedną odnogę jaskini możecie wziąć dla siebie, prawda? – blondynka rzuciła reszcie wesołe spojrzenie, więc przytaknęli zgodnie.

Nikt biednej Angeli nie słuchał, zaś białowłosy demon zdążył już sobie pójść, by umieścić wszędzie na ścianach błękitne, magiczne ogniki, które służyły im za oświetlenie w tym mrocznym, zatęchłym nieco miejscu. Ostatecznie w „salonie” jaskini rozłożyli swoje rzeczy i poddali działaniu zdolności dziewięcioogoniastego lisa. Brian nawet się nie zająknął na temat marnowania swoich zdolności na równie prozaiczne zadanie jak suszenie prania, po prostu zabrał się do pracy z cichym pomrukiem.

Reszta grupy zajęła się szykowaniem skromnego posiłku z rozmokłych podróżnych sucharów i suszonego mięsa, które ciągnęło jak guma. Po drodze nazbierali trochę świeżych, dzikich warzyw, więc zabrali się za przygotowanie warzywnej zupy, którą mogli popić owe nieszczególnie atrakcyjne specjały.

-Kto dzisiaj zabierze się za swoją historię? – Ivan rzucił spojrzenie pozostałym uczestnikom wyprawy, ale starannie unikali jego wzroku.

Angela czuła się trochę jak w szkole, gdzie zdarzało jej się dziecinnie wierzyć, że jeśli ona nie widziała nauczyciela, to może on też jej nie zauważy? To zwykle nie działało, ale i tak próbowała oszukać przeznaczenie za każdym razem w ten sam sposób…

-No dobra, niech będzie, że ja – Thomas zamknął z hukiem Przewodnik i spojrzał na resztę wyzywająco.

-Och! To mój chłopak! – Yuki zaklaskała wesoło i obrzuciła go dumnym spojrzeniem. Jej czarne warkocze podskakiwały za każdym razem, gdy się poruszyła, tak wymowna okazała się przy okazywaniu radości.

-Przecież wiemy – Angela parsknęła kwaśno, zaś Scarlett zachichotała, kręcąc głową z politowaniem.

-Nazywam się Thomas Owl i pochodzę z Winnipeg w Kanadzie. – chłopak uśmiechnął się nieco smutno – Mam szesnaście lat, zaś Yuki poznałem niedawno podczas wakacyjnej, rodzinnej wycieczki do Japonii. Moja historia nie jest straszna czy ekscytująca, byłem tylko zwykłym nastolatkiem…

Ciemnowłosy, szczupły Thomas patrzył smutno na swoją szkolną szafkę. Znowu ktoś zepsuł mu zamek tak, że nie mógł jej otworzyć bez wyważenia… Skrzywił się lekko, ale posłusznie zabrał do pracy, bo potrzebował podręczników do domu. Lubił się uczyć, nabywanie wiedzy sprawiało mu ogromną frajdę i przez to swoje zamiłowanie do wkuwania wszystkiego, co tylko wpadło mu w ręce, zdobył opinię dziwaka. Nie miał żadnych przyjaciół poza książkami, czasami odnosił wrażenie, że nawet jego rodzice za nim nie przepadali…

Problem w szkole zaczął się rok wcześniej, kiedy wygrał kolejną olimpiadę i pokonał najstarsze roczniki. Od tamtej pory zaczęła za nim chodzić jedna z dziewczyn, której intencji nie rozumiał, ale też i na ten moment przekładał się początek jego męki. Czasami, jak ostatnią ofermę z teledysków, popychano go na schodach lub podstawiano nogi. Mimo to Thomas nieszczególnie się przejmował… Żałował tylko, iż nie był geniuszem, bo może objęto by go jakimś indywidualnym tokiem nauczania, a tak musiał się kisić w szkole, zamiast dobrać do tej całej ukrytej w literaturze wiedzy, jaka tylko czekała, aż ją sobie weźmie.

Kiedy rodzice ogłosili, że w tym roku wyjadą całą czwórką na wycieczkę, Thomas się lekko załamał. Nie chciał jechać, pragnął tylko być na miejscu i czytać! Niestety nie otrzymał takiej opcji, więc ze smutkiem spoglądał na młodszą dwa lata siostrę, jaka nie mogła doczekać się owej przygody i trajkotała o tym jak najęta. Ostatecznie chłopak postanowił się nieco przygotować i uzupełniał luki w posiadanych informacjach na temat celu ich lotu…

-Mówisz o tym, jakbyś żałował, że mnie poznałeś! – Yuki miała łzy w oczach, gdy patrzyła na niego z wyrzutem, ale Thomas tylko wzruszył ramionami.

-Uwiodłaś mnie, rozkochałaś i namówiłaś do samobójstwa, Yuki. Byłem głupi, że się zgodziłem, więc nie wiem, czego się spodziewałaś… – zmarszczył ciemne brwi, ale nastolatka tylko się rozpłakała i skuliła w miejscu, cała zasmarkana jak na zawołanie.

-Już, już, na pewno nie chciał sprawić tobie przykrości, mała! – Ivan podszedł do niej i poklepał niezdarnie po głowie, ale Yuki tylko coś czknęła z twarzą ukrytą w kolanach.

-Thomasie, przeproś ją, bo będzie tak płakać całą noc, jak ją znam – Scarlett zgromiła chłopaka niebieskimi oczami, więc westchnął głośno, ale pokręcił głową przecząco, co zdumiało wszystkich, włącznie chyba z nim samym.

-Zawsze robiłem wszystko, o co mnie proszono, ale z tym już koniec – stwierdził sucho i poszedł do swojego kąta, jaki wybrał na miejsce odpoczynku…

Pozostali patrzyli na siebie skonsternowani. Ostatecznie Scarlett jakoś przekonała Japonkę do spania w jednej z odnóg we dwie, miały zrobić sobie babski wieczór ze zwierzeniami, co poprawiło nastrój nastolatki w mgnieniu oka. Za to biedna Angela poszła jak na ścięcie za Brianem, odprowadzana przez rozchichotaną gromadkę ciepłymi spojrzeniami i co gorsza głośną zachętą.

-Bogowie, nie rozumiem, jak do tego doszło… – spoglądała tępo na milczącego lisa, ale mężczyzna sam nie miał zielonego pojęcia.

-To twoje miejsce? – spojrzał na nią zakłopotany, ale pokręciła przecząco głową i wyjaśniła krótko, do jakiego nieporozumienia doszło…

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Piekielny Krąg i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Opowieść Thomasa cz.1

  1. Lady_G pisze:

    Ten wiek nastoletni…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s