Opowieść Ivana cz. 2

umit-bulut-143016

Cel Ivana był, zdawałoby się, aż za prosty. Mężczyzna, jakiego miał obserwować, odznaczał się typową dla rosyjskich oligarchów urodą: był mężczyzną z lekką nadwagą, posiwiałym i nieco już łysiejącym na zakolach. Pokryta zmarszczkami twarz zwykle wydawała się skwaszona, jakby dopiero co zjadł cytrynę… Za to jego żona to dopiero była rasowa kobieta! Piękna, opalona i zgrabna kroczyła u boku małżonka dumna jak paw. Na oko wydawała się przynajmniej piętnaście lat młodsza, ale z pewnością była mocno zakochana albo dobrze owo zakochanie udawała. Ivan sam by się chętnie obok niej zakręcił, gdyby była wolna. Tlenione loki szczególnie przypadły mu do gustu i ten pieprzyk obok ust, po prostu cudo!

Westchnął tęsknie do jej zdjęcia z akt, jakie właśnie czytał w biurze i przeszedł dalej, by dostrzec jeszcze dwa skarby. Jednym z nich okazała się być córka obojga, która na całe szczęście urodę odziedziczyła chyba w całości po matce. Tylko włosy miała zastanawiająco rude, co nie przeszkodziło Ivanowi ponowić westchnienia z tym jego psotnym uśmieszkiem, jaki fundował interesującym go niewiastom. Drugi skarb, właśnie…

Drugi skarb zasługiwał na oddzielny akapit, bo w życiu nie miał okazji dotykać takiego cuda! Srebrzył się w jego oczach niczym prawdziwy kruszec, a te opływowe kształty! Ach, ileż by dał, by móc usiąść za kółkiem tego wspaniałego Astona Martina! Nie wspominając o tym, że możliwość zajrzenia pod jego maskę byłaby na pewno dużo lepsza niż cokolwiek na świecie, nie wyłączając seksu… Wyposażony w benzynowy, wolnossący, widlasty, silnik o pojemności 5,9 litra, mocy 517 koni mechanicznych i momencie obrotowym wynoszącym 570 niutonometrów – na samą myśl o tym potworze Ivanowi zmiękły nogi. O nie, on musiał wziąć tę misję i nie byłby sobą, jeśli chociaż mu tej fury nie wysadzi w powietrze! Oczywiście zupełnym przypadkiem, bo taki już był los tajnych agentów, co biedny Rosjanin udowodnił już niejednokrotnie.

Oczywiście w dalszym ciągu uważał, iż winę ponosił szalony Albert, jaki ubzdurał sobie, iż koniecznie musiał dawać im na misje różne nowinki techniczne, których dotąd nikt nie miał okazji przetestować… Ostatnim razem, gdy wybuchł mu w dłoni długopis z wbudowaną kamerą, nieco zwątpił w sens tego całego szrotu. To miało być proste zadanie, a po tym incydencie zakończyło się paniczną ucieczką, w wyniku której zniszczył dwa budynki oraz helikopter. Przynajmniej motocykl jakoś udało się uratować od podobnego losu, co nieco udobruchało blondyna.

-Ivan, miałeś opowiadać o misji a nie o samochodzie! – Scarlett przerwała mu opowieść, na co mruknął pod nosem krótkie przekleństwo.

Obrzucił wszystkich taksująco, by dostrzec Yuki wpatrującą się weń z jawnym zachwytem. Thomas coś chyba sobie notował, chociaż Ivan nijak nie rozumiał, w jakim celu. No i Angela… Angela chyba zasypiała z głową na ramieniu zestresowanego Briana, który nieszczególnie wiedział, gdzie podziać oczy i ręce. Mężczyzna zachichotał cicho. Bycie tysiącletnim demonem na nic się zdawało, gdy nigdy nie miało się dziewczyny…

-No dobra, zaraz przejdę do tej opowieści, przecież się donikąd nie spieszymy, co nie? – zmarszczył gęste brwi, na co blondynka zaśmiała się wyraźnie rozbawiona.

Chyba specjalnie chciała go wyprowadzić z równowagi, widocznie była zazdrosna z powodu jego jawnego uwielbienia dla tego auta. No, ale chyba sama rozumiała, przecież to był Aston Martin!

No, nieważne, istotne było to, iż za ową szczęśliwą trójką wyjechał aż do Paryża. Wiecie, jak to jest: zew przygody kazał cieszyć się chwilą i szukać zaczepki na każdym kroku. Ivan nie był w stanie zliczyć, w ile bójek wdał się po drodze, gdy śledził piękny pojazd wraz z rodzinką w środku. W trasie niby przypadkiem spotykali się z różnymi ludźmi w hotelach i restauracjach, jakich z prawdziwym smutkiem zmuszony został wyeliminować, gdyż okazywali się przyjmującymi łapówki urzędnikami…

Rozkaz miał dość precyzyjny, więc przy tym zbierał dowody zbrodni biednego Borysa, by na końcu przedstawić je przełożonym. Oni mieli podjąć dalszą decyzję, co do następnych kroków względem potężnego bogacza. Nie frasował się więc nadto losem śledzonego, zamiast tego oddał się całym sobą powierzonej misji, a najlepsze nadejść miało dopiero u celu podróży, czyli w samym Paryżu…

-Udało ci się wsiąść do tego samochodu? – Thomas wpatrywał się w Ivana pytająco, którego zaczęło już trochę męczyć owo ciągłe wtrącanie. Jak miał budować odpowiednie napięcie, skoro cały czas mu przerywali?!

-Dowiesz się w swoim czasie… – zmarszczył nos, zezując nań karcąco.

-No okej, tak tylko pytałem – mruknął urażony, zamykając z hukiem notesik. To zabrzmiało nieco dramatycznie, przynajmniej zdaniem Rosjanina.

-Opowiadaj dalej, bo spać mi się chce – zielonooka szatynka ziewnęła przy tym, zasłaniając leniwie usta smukłą dłonią o ostrych paznokciach, jakie już nieco przypominały pazury.

Chyba jednak nie miała zmienić się w ośmiornicę, skonkludował po namyśle, uśmiechając się uprzejmie.

-Jestem twym wiernym sługą, piękna pani! – zaanonsował kwieciście, na co Brian zmierzył go wrogim spojrzeniem. Chyba nawet wyszczerzył wściekle kły, kładąc po sobie lisie uszy, co rozbawiło Ivana dwójnasób.

Za grosz poczucia humoru, a jaki zaborczy się zrobił! Kto by pomyślał… – mimo wszystko, pomimo owych złośliwych przemyśleń, Ivan uznał, iż rzeczywiście winien się nieco streszczać, gdyż sam zaczął odczuwać znużenie…

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Piekielny Krąg i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Opowieść Ivana cz. 2

  1. Lady_G pisze:

    Hmm, niech się chłopak streszcza. Odnaleźć się nie mogę 😉 😉 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s