Opowieść Ivana cz. 1

stefan-stefancik-297983

Siedzieli całą grupką przy ognisku. Angela i Scarlett opierały się o siebie plecami, popatrując leniwie w płomienie. Yuki uwiesiła się na ramieniu Thomasa, wpatrując w niego jak obrazek, gdy ten czytał swój Przewodnik przez duże P. Tylko Ivan kręcił się w miejscu, nie mogąc sobie znaleźć zajęcia.

-Te, a może byście coś o sobie opowiedzieli? W sumie to mimo wspólnej wędrówki wcale się nie znamy… – przeczesał palcami swoje włosy barwy ciemnego blondu.

Kilkudniowy zarost dodawał jego chłopięcej twarzy uroku, a przynajmniej taką żywił nadzieję… Uśmiechnął się hollywoodzkim uśmiechem do wszystkich trzech kobiet, jakie podniosły na niego spojrzenia, aż pokazał się dołeczek w jego prawym policzku. Zęby miał tak proste i piękne, że aż mógłby grać w jakichś reklamach pasty do zębów. Dziękował w duchu matce za surowo wpajane zasady co do higieny jamy ustnej. Szczególnie ckliwie wspominał dzień, gdy namydliła mu zęby, kiedy postanowił się postawić i odmówić szczotkowania przed snem…

-Ja mogę zacząć! – Yuki podskoczyła z miejsca, wyglądając na przejętą do bólu, chociaż po chwili zamarła, jakby uderzyło ją coś twardego – Albo nie, wy pierwsi, ja się muszę zastanowić.

-Yuki, tylko nie ściemniaj – Thomas przewrócił oczami i przytulił ją do siebie, by złagodzić nieco swoje słowa.

-A co byś chciał wiedzieć, Ivanie? – złotowłosa Scarlett zerknęła na mężczyznę spod długich rzęs, aż zadrżało mu… serce.

Uwielbiał piękne kobiety… i samochody. Może nawet bardziej samochody, aż trochę zaczął żałować, iż nie było ich w Piekle…

-Bo ja wiem, może jakąś anegdotkę z życia przed tym wszystkim? – gestem wskazał na polanę, na której rozbili obóz. Nieopodal leżało truchło potwora. Każdego dnia musieli uciekać przed najemnikami władcy Kręgu Rena i na domiar złego nawet nie wiedzieli, jakimi demonami przyjdzie im się stać…

-Wyglądasz mi na dobrego bajkopisarza, Ivanie, więc może lepiej ty zacznij? My będziemy mieć jakiś wzór dla swoich historii, a ty nie zdążysz za dużo poprzekręcać – złośliwy uśmiech zielonookiej Angeli znamionował, iż przejrzała go na wskroś.

W istocie lubił słuchać swojego głosu i nie zawsze przy tym mówił samą prawdę, ale jego życie było tak barwne, iż naprawdę nie potrzebował jego upiększania.

-W porządku… Więc słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać – uśmiechnął się kolejny raz, pochylając lekko do przodu, jakby chciał im zdradzić jakiś sekret. – Jak już wiecie, nazywam się Ivan Sasha Sabaka i urodziłem się w Rosji. Od dziecka miałem talent do nauki języków, gry na instrumentach oraz podrywania pięknych kobiet…

-Ivan! – Angela parsknęła śmiechem i rzuciła w niego jakąś grudką ziemi, którą zwinnie uniknął.

-Proszę nie przerywać! – fuknął niby urażony, by powrócić do przerwanego wątku z należną powagą. – Z takimi talentami mogłem obrać tylko jeden zawód, a był nim oczywiście… tajny agent wywiadu.

Cała grupka zaczęła się zaśmiewać do łez, no może poza ich lisoduchem, jaki robił za ochroniarza oraz przewodnika w jednej osobie. Widocznie nie miał zielonego pojęcia, czym był ów tajny agent, bowiem wpatrywał się we wszystkich zdumiony. Jak zwykle najdłużej w długonogą Angelę. Ivan poszedłby o głowę, że się w niej zabujał…

Cholerny demon, przecież nawet nie było wiadomo, w co się miała zmienić. Za kilka miesięcy mogła stać się olbrzymią ośmiornicą, a ten tu i tak robił maślane oczy, doprawdy żenujące… – pomyślał naburmuszony, bo mimo wszystko każdą członkinię drużyny uważał za swoją ulubienicę, tak trudno było się zdecydować na jedną…

-Mówię poważnie! Słowo honoru! – sam się mimowolnie roześmiał, jego ciepłe orzechowe oczy patrzyły na wszystkich z sympatią – Mam nawet do opowiedzenia pewną anegdotę z misji, gdy wysłano mnie do Francji na przeszpiegi. Miałem śledzić pewnego mężczyznę podejrzewanego o zdradę stanu, jaki wyjechał na zachód wraz z rodziną pod pretekstem zagranicznej wycieczki…

Widział, że już skupił całą uwagę owej mieszanej grupki. Polka zlazła z pniaka, na którym dotąd siedziała ze Scarlett i przysiadła się obok białowłosego samuraja, jaki przez cały czas uparcie twierdził, iż miał na imię Brian.

Jak długo żył, Ivan nigdy nie słyszał o głupszym imieniu dla wojownika… Tak czy siak od razu dostrzegł zmianę wyrazu tych lisich bursztynowych oczu, jakie zamiast w opowiadającego wpiły się zachłannie w twarz siedzącej nieopodal kobiety. No nic, najważniejsze, że chociaż reszta słuchała. Może jeszcze poza wiecznie roztrzepaną Yuki, która wyglądała, jakby właśnie układała w myślach opowieść swojego życia i pewnie tak właśnie się działo, gdyż dawno nie wydawała się równie zamyślona.

Wzruszył ramionami, to było nieistotne… Od czego winien zaczął swoją historię? No właśnie, chyba że od początku!

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Piekielny Krąg i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Opowieść Ivana cz. 1

  1. Lady_G pisze:

    Oj tak, ja poproszę od początku. Ileż tu ludzi…znaczy demonów! 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ylana Trogen pisze:

    Ty już czytałaś początek, oszukistko! 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s