22. Ucieczka

landon-martin-269065

-Poczekaj, nie rób tego! – to były ostatnie słowa nieznajomego przywódcy, nim wyłączyła terminal.

Grano teraz na alarm i musiała iść do boju z Vorianami. Adam już na nią czekał przy wejściu do tunelu. Starali się udawać spokojnych i opanowanych, nie chcieli zbędnych podejrzeń. Nie przewidzieli tylko, iż przeciwników będzie tak dużo, a ich samych paradoksalnie tak niewiele… Ponad dwudziestka Vorian, to musiał być kolejny koszmar! Róża wpatrywała się w tę grupę przerażona, Adam wydawał się tak samo zdruzgotany. Jeżeli po tej walce znajdą siły na ucieczkę, to będzie jakiś cud. Ze zmianą wzoru bransolet czekali niemal do ostatniej chwili, ale wreszcie tego dokonali. Dziewczyna stworzyła kilka energetycznych ścian, jakie oddzieliły wybrane cele od reszty stada, to była jej nowa metoda walki i niezwykle skuteczna, za co dziękowano jej po każdej bitwie.

W głowie ciągle huczały jej przestrogi i błagania mężczyzny. Chciał, by poczekała, aż do nich przyjdzie ze swoimi ludźmi. Obiecał odbić Osadę i przyłączyć ich do walki z Vorianami, ale musiałaby uzbroić się w cierpliwość. Powiedziała mu, zgodnie z prawdą, że dość już miała czekania. Tylko kwestią czasu było, nim Tadek uznałby ją za niegodną normalnego traktowania i zrobił z niej niewolnicę albo wysłał na samobójczą misję. Jej potęga miała dlań co raz mniejsze znaczenie, jakby nie potrafił znieść jej sukcesów albo obawiał się w niej konkurencji… albo było tak, jak zasugerował ów Dawid. Mógł spodziewać się ze strony jej i Adama ataku, ponieważ nie podzielali jego zdania. Bał się ich, bo doskonale wiedział, że mieli święte prawo pragnąć zemsty za to, co czynił jako władca.

Potrząsnęła włosami, jakie wiły się jej wokół głowy i skoczyła do walki u boku swojego partnera bojowego. Byli naprawdę zgrani, ich ataki zawsze okazywały się idealnie zsynchronizowane, więc zabicie pojedynczego Vorianina nie stanowiło wyzwania. Poza tym sama ilość zwierząt, jakie oboje wspierali mentalnie, dawała im niebywałą przewagę. Sami zabili blisko połowę bestii, co ich zastanowiło. Okazało się, iż Tadeusz wycofał oddziały i patrzył z oddali, jak oddają życia w owej samobójczej walce. Gestem wskazała Adamowi, by sam to zobaczył i mężczyzna wyraźnie zachłysnął się ze złości.

-Nie daruję mu tego… – wysyczała zdyszana, pozwalając pozostałym kilku kosmitom na ucieczkę z pola bitwy.

Adam stał za nią niezdecydowany. Jego bransoleta migotała wściekle, jawny znak złości symbiontu na zdradę przywódcy Osady.

-Gdy zacznę z nim walczyć, uciekaj – rzuciła mu chłodne spojrzenie, ale pokręcił tylko głową – Nie sprzeczaj się, Laura i twoje dziecko ciebie potrzebują, musisz do nich iść. Ja sobie poradzę…

Doskonale widziała, że trąciła właściwą strunę. Jej bransoleta lśniła oślepiająco, zwierzęcy towarzysze pałali żądzą mordu, zaś w jej sercu gorzał przejmujący żal i gniew. Tadek w jej oczach nie był już człowiekiem, lecz wrogiem. Nie mogła pozwolić na to, by w dalszym ciągu krzywdził mieszkańców dla swoich chorych ambicji i potrzeby pokazania, kto tutaj rządził. Jedną myślą Róża oddzieliła go barierą od pozostałych. Cała grupa odsunęła się z wyraźną ulgą na twarzach, bowiem nie mógł teraz żądać od nich pomocy… Widziała, że próbował skruszyć ową ścianę, lecz był od niej słabszy i to pomimo zmęczenia kobiety.

W ręku dzierżyła swój kostur, czekając na atak z jego strony. Wpierw pchnął w nią umysłową energią, lecz bez problemu sobie z tym poradziła, by zaraz skoczyć ku niej szybko i zwinnie. Róża regenerowała się w przyspieszonym tempie, a była to zasługa wściekłego złotego ciałka, z jakim żyła w symbiozie.

Kiedy cios mężczyzny stał się nieunikniony, teleportowała się za niego w mgnieniu oka. Dotąd nie ujawniała tej psionicznej umiejętności, więc zyskała przewagę. Kute zakończenie kostura wpierw uderzyło go w głowę, rozbijając czaszkę, zaś następnie wbiło się z chrupiąco-mlaszczącym dźwiękiem w grzbiet przeciwnika. Róża odczuwała taką złość, iż z trudem zapanowała nad chęcią, by kopać zwłoki Tadeusza, jakiego wbiła w rozdeptaną ziemię.

Adam wciąż stał i patrzył, co nie poprawiło jej humoru.

-Miałeś uciekać… – zmarszczyła brwi, lecz tylko pokręcił głową. Zerknęła za siebie na milczące twarze reszty obywateli. Chyba pozostawali w szoku. – Chcesz ją sprowadzić tutaj i zostać nowym wodzem?

Adam otworzył usta, by odpowiedzieć i wówczas runęła energetyczna ściana Róży, jaka chroniła ich od zemsty owego tłumu…

To ostatni wpis serii Nowa Era. Dziękuję za uwagę, jeżeli będziecie tak mili i dacie mi informację zwrotną na temat stylu pisania oraz samych pomysłów, będę wdzięczna. 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowa Era i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „22. Ucieczka

  1. Lady_G pisze:

    Ale zwrot akcji! Czekam na całą powieść!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s