19. Spokój ducha

aurelien-dare-pixel-396254

Zgodnie ze swoimi proroctwami Dawid przekonał się, jak beznadziejna w walce okazała się być Mojra. Dziewczyna niby nie bała się bólu i walki, ale w bitwie była niczym pionek – zachowywała się zupełnie bez polotu. Nie przewidywała przebiegu potyczki i nie potrafiła ocenić sytuacji, przez co często dawała się zaskakiwać i to nawet w sytuacjach oczywistych. Chłopak miał pełne ręce roboty, by udowodnić wszystkim swoje umiejętności i przy tym nie pozwolić na to, by zginęła mu partnerka. Mojrze zazdrościły wszystkie młode kobiety, przynajmniej do momentu, gdy brak zadowolenia Dawida okazał się być oczywisty.

Musieli razem zamieszkać, ale Dawid jeszcze tego samego wieczoru jasno pokazał, co o niej sądził, robiąc dla nich dwa oddzielne łoża z futer i koców. Mojra chciała polemizować, lecz uciął temat zimnym spojrzeniem.

-Już raz mnie wykorzystałaś, na więcej nie licz – zgromił ją wzrokiem i odwrócił na pięcie wściekły.

W duchu modlił się, by z tego jednego zbliżenia nie poczęło się dziecko. Straciłby wszystko, na co tak ciężko pracował… Na całe jego szczęście do ciąży nie doszło, zaś Mojra krążyła po Osadzie jak struta całymi dniami. Niby miała partnera, lecz znak na bransolecie bladł z każdym dniem, dając jasno do zrozumienia, iż oba symbionty uważały ich za co raz mniej do siebie pasujących. Czasami spędzała wieczory, patrząc na śpiącą twarz chłopaka, lecz nie miała odwagi, by do niego podejść, chociaż wyglądał wówczas łagodnie i ciepło. Nie ufał jej już wcale i okazywał to trzymaniem się z daleka, jeśli tylko była ku temu sposobność.

Miała złamane serce, przy okazji czując ogromną złość. Jak to było możliwe, by mieć takiego pecha? Zdobyła najbardziej pożądanego mężczyznę tylko po to, by okazał się wyrachowany i o zupełnie odmiennych ambicjach. Kiedy symbol rozrodczy powrócił do statusu zwykłego bojowego, mieszkali razem od niemal roku. Dawid z przyjemnością patrzył na ów dwunasty znak, szydząc w duchu z pomyłki symbiontów. Jednak można było z nimi wygrać i czerpał z tegoż faktu ogromną satysfakcję. Poza tym polegano na nim już do tego stopnia, iż przejęcie władzy miał praktycznie w kieszeni…

Zbliżał się kolejny Rytuał Dostrojenia i Mojra zapytała go, czy zgadza się na to, by wzięła w nim udział. Nie spoglądała mu w oczy, bojąc się tej obojętności, jaką ją teraz darzył. Dawid wzruszył ramionami do tej prośby. Nie potrzebował jej i oboje świetnie zdawali sobie z tego sprawę. Gdyby tego pierwszego dnia ich partnerstwa nie przymusiła go do współżycia, wszystko mogłoby się potoczyć dużo przyjemniej dla obojga, ale cóż…

-Rób, co uważasz za słuszne, Mojro. Życzę powodzenia – skinął jej głową i poszedł w swoją stronę.

Miał do omówienia kilka spraw ze Starszyzną, na której zebrania dopuszczono go kilka miesięcy wcześniej. Udało mu się to, lecz jeszcze nie śmiał pokazywać swoich prawdziwych planów. Do tego potrzebował oficjalnego awansu na wodza, co zbliżało się wielkimi krokami zważywszy na ostatni stan obecnego przywódcy. W ciągu jednego roku zdawał się mocno postarzeć, jakby minione lata życia przypomniały sobie o nim i zaatakowały wszystkie na raz. Nie miał zbyt silnych zdolności regeneracji, no i stracił niedawno swoją kobietę, z jaką łączył go wzór miłosny. Zaraz po tym wydarzeniu można było dostrzec, jak zgasła w nim wszelka wola życia…

Dawid pojawił się na ceremonii tak samo jak sama Mojra. Jednakże po przyjrzeniu się kobietom, odszedł niezainteresowany. Żadna nie posiadała szans na to, by się z nim połączyć, mając tak mało wrodzonych talentów. Jego była partnerka patrzyła za nim smętnym spojrzeniem, co wywołało zaciekawione poszeptywania ze strony osób, jakie to widziały. Takie sceny należały raczej do rzadkości, ale Mojra prędko odnalazła pocieszenie w ramionach mężczyzny o dwóch zwierzęcych symbiontach: dzika i wilka.

Był dużo przystojniejszy od Dawida: czarna broda była zawsze schludna i czysta, ciemna karnacja podobała się Mojrze od pierwszego wejrzenia i ta ciemna oprawa oczu… W chwili, gdy odkryła go pośród tłumu anonimowych współmieszkańców, zapomniała o swojej odrzuconej miłości i z nadzieją ruszyła, by sprawdzić bransolety. Marcin wydawał się bardzo zadowolony, gdy połączyła ich możliwość bycia parą bojową, przy czym znak był znacznie wyraźniejszy niż w przypadku Dawida. Cała depresja z miejsca jej przeszła, wszak jeszcze wszystko się mogło ułożyć…

-Połączyła się z tamtym, o którym wspominałeś – jastrząb zapikował nad głową mężczyzny, gdy ten wracał do legowiska, by zabrać swoje rzeczy do nowego lokum. Przydzielono mu teraz kwaterę odpowiednią dla przywódcy, ewidentny znak, iż przejęcie władzy było już tylko kwestią tygodni, a może nawet dni.

-Chyba nie wątpiłaś w moje słowa? To dobry człowiek, będzie z nim szczęśliwa – stwierdził spokojnie, na co ptaszysko zaskrzeczało zabawnie.

-Współczuję kobiecie, jakiej przyjdzie się z tobą użerać – zaśmiała się raz jeszcze i poszybowała przodem.

-Niepotrzebnie… – uśmiechnął się kącikiem ust, patrząc w ślad za drapieżnikiem. – Mogę być bardzo sympatyczny, jestem tego niemal pewny.

-No tak, mnie już przekonałeś! – jaguar zamruczał ubawiony, strosząc wąsy.

-A spadaj! – klepnął go po łbie i przeniósł swój skromny dobytek z prawdziwą przyjemnością.

Nie przypuszczał dotąd, by rozstanie mogło wywołać jakiekolwiek pozytywne emocje, a mimo to odczuwał teraz prawdziwy spokój ducha…

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowa Era i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „19. Spokój ducha

  1. Lady_G pisze:

    Święty spokój. Chyba rozumiem faceta 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s