15. Marzenie Mojry

karsten-wurth-inf1783-144369

Tydzień minął prędko i chociaż w tym czasie Dawid wyczytał w sieci dane o śmierci wodza odległej Osady oraz kolejnych zniszczeniach ze strony Pożeraczy, do reszty obywateli owa informacja nigdy nie dotarła. Czuł niesmak na myśl, iż zignorowali ów fakt, jakby ich wcale nie dotyczył. Nie rozumiał tego, w jaki sposób chcieli przetrwać jako gatunek, jeżeli sobie nawzajem nie okazywali odpowiedniego wsparcia…

Szedł z ciężkim sercem na arenę, gdzie miał odbyć się wyczekiwany przez wszystkich Rytuał Dostrojenia. Mężczyzna bardzo nie chciał brać udziału w owej próbie, lecz nie miał wyboru. Mojra już czekała, wypatrując go ewidentnie z niezdrowymi wypiekami na policzkach. Skrzywił się w duchu do tej sceny, ale wysilił na niemalże obojętny wyraz twarzy. Mężczyzn oczekujących próby był cały tabun, więc chłopak nie łudził się co do swoich szans na sukces…

Na dany sygnał poczuł, iż pierwszy raz zawładnął nim autentyczny stres. Niechętnie przestawił bransoletę, pozwalając dziewczętom, jakie doń podbiegły na początku, by spróbowały szczęścia. Oczywiście bez powodzenia, bo jak mogły się łudzić na jakikolwiek związek, jeżeli dysponowały tak małą ilością symboli? Dawid odetchnął, kiedy rozbiegły się wreszcie w dalszych poszukiwaniach, zaś do niego podeszła nagle grzeczna i onieśmielona Mojra. Blond włosy zaplotła w prosty warkocz, w uszy wpięła wykonane z kości kolczyki, jakie w zamierzeniu miały chyba imitować lisa, aczkolwiek Dawid nie miał co do tego pewności. Prosta suknia dodawała jej powagi, więc z westchnieniem uznał, iż od biedy mogła faktycznie uchodzić za dorosłą…

Wreszcie uniosła swoją rękę, zmieniając tryb na poszukiwanie pary bojowej. Wpatrywała się w bransoletę z fascynacją, zaś Dawid ku swojemu zdumieniu poczuł jakąś reakcję ze strony swojej własnej. Rzucił na nią okiem, by dojrzeć rozbłyski znamionujące, iż symbiont dostrajał się właśnie z nikim innym jak Mojrą!

-Tego się nie spodziewałem… – uniósł brwi zaskoczony, gdy obok pierwszego symbolu rozbłysł także dwunasty, oznaczający, iż stał się częścią Pary Bojowej.

-Za to ja jak najbardziej – dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, chociaż nie odważyła jawniej okazać szczęścia.

Dawid nie przepadał za wylewnością z jej strony i absolutnie nie śmiała go zawstydzać przy reszcie, bo pewnie by jej tego tak łatwo nie podarował… Mimo wszystko przeszła dalej, by upewnić się, że to jedyna osoba, z jaką mogła się w razie czego dostroić. Gdy nie miała co do tego żadnych wątpliwości, zawróciła z przymilnym uśmiechem, jakiego oczywiście nie odwzajemnił. Wyglądał na kompletnie zagubionego, gdy opierał się o ścianę, głaszcząc w zamyśleniu łeb jaguara, łaskawie towarzyszącego mu na Rytuale. Kiedy znalazła się obok, spojrzał na nią dziwnie, nim zapytał po prostu:

-Możemy już iść? – Mojra zawahała się, nim bez słowa skinęła głową na znak zgody.

Szli powoli, pozornie bez celu. Brakowało jej odwagi, by zapytać o to, dokąd chciał ją zabrać, więc w dalszym ciągu milczała. Mężczyznę ogarnęła złość. Jak mogło dojść do tego, iż jego partnerką była ta mała, płaczliwa dziewczyna? Wyczuwał jej strach i niepewność w chwili, gdy przecież nic jej nie zagrażało. Wreszcie trafili na miejsce, a było nim wejście do Lasu.

-Chcesz tam iść? To niebezpieczne… – pożałowała swoich słów już w chwili, gdy padały z ust.

Spojrzenie Dawida wypełniał taki chłód, iż mimowolnie się wzdrygnęła.

-Żadne zwierzę nie zaatakuje człowieka związanego z symbiontem, spałaś na zajęciach czy jak? – wycedził wreszcie, aż się mimowolnie skuliła w sobie.

Miał trochę racji, często zdarzało jej się śnić na jawie i nie rejestrować zupełnie tego, co do niej mówiono, ale absolutnie nie zamierzała się przyznawać. Mruknęła tylko coś niezrozumiałego.

-Chciałem iść do mojego jastrzębia, ponieważ ma gniazdo w głębi boru – powiedział na powrót beznamiętnie, co tym razem ją ożywiło.

-Ma młode? – wyglądała na podekscytowaną, co wywołało lekki uśmieszek u Dawida.

-Jeżeli ze mną pójdziesz, to sama zobaczysz…

-Byłam przekonana, że to samiec… – szepnęła do siebie, gdy ostatecznie znaleźli się na miejscu, patrząc na trzy naznaczone symbiontem pisklaki towarzysza Dawida.

Ptaszysko spoglądało na nie z dumą, chociaż by je odchować musiało opuścić na jakiś czas swojego człowieka. Wreszcie znudziło ich patrzenie na drzemiące kulki pierza i przysiedli nieopodal przy jeziorku. Mojra uśmiechała się ciepło pod nosem, ciągle rozmyślając o szczęśliwej, ptasiej matce.

-Jestem pozbawiony jastrzębia, by mogła odchować te młode. Dzieci to zbyt duża odpowiedzialność, bym miał wymagać od niej ciągłej pomocy… – Mojra podniosła na niego zdumione spojrzenie, czyżby próbował ją odstraszyć w taki sposób?

-Dawidzie… Czy ty mnie nie lubisz ani trochę? – jego przedłużające się milczenie wywołało u niej głęboki rumieniec wstydu.

-Pogardzam wieloma twoimi zachowaniami, Mojro. – zastygła na te słowa ze łzami w oczach – Często okazujesz swój strach, zachowujesz się jak zupełnie bezbronna Mieszczanka, a ten sentymentalizm… Mimo tego lubię cię – pokręcił głową, jakby sam sobie nie dowierzał – Pomimo oczywistych przywar masz też zalety, ale nie wybrałbym ciebie na swoją partnerkę, gdybym miał jakiś wybór. Tutaj nie o to chodzi, byśmy się lubili, Mojro.

-W takim razie o co?! – wydawała się zbita z tropu – Mamy tylko walczyć, płodzić kolejne pokolenia Wojowników i jakoś trwać? Myślisz, że nie wiem, co nam zagraża i czemu mamy się przeciwstawiać?

-Jesteśmy Parą Bojową, dziewczyno, otrząśnij się! – warknął, łapiąc ją za ramiona ze wściekłym wyrazem twarzy – Sympatia tylko będzie przeszkadzać w bitwach, od jakich nie uciekniemy. Cały czas będę mieć świadomość, że ty się sama nie obronisz i zamiast dawać z siebie wszystko i przeć naprzód, ciągle tylko będę się cofać dla pewności, czy w ogóle żyjesz… Miałem zamiar dokonać wielkich rzeczy, ale do tego potrzebuję silnej kobiety!

-Potrafię być bardzo odważna i użyteczna, jeśli chcę – burknęła buńczucznie, by nagle zrobić coś, czego się nie spodziewał.

Przyłożyła bransoletę do jego własnej, wymuszając na nim próbę dostrojenia do trybu miłosnego. Żądza mordu w oczach Dawida jasno dawała jej do zrozumienia, iż uraziła go tym uczynkiem, ale już się stało i nijak nie dało cofnąć nawet, gdyby chciała…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowa Era i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „15. Marzenie Mojry

  1. Lady_G pisze:

    Ma dziewczyna pecha i za grosz godności :-/

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s