12. Złamanie bariery

marc-wieland-86482

Ostatni miesiąc był wyjątkowo ciężki dla Osady Róży z powodu utraty wielu dobrych wojowników. Do każdej następnej bitwy przydzielano dziewczynie dodatkowych podopiecznych, więc teraz czekała ją kolejna bitwa z szóstką mężczyzn do wspomagania. Była zmęczona i zła. Oczywiście zgłosiła swój sprzeciw do takiego traktowania, ale nikt jej nie chciał słuchać. Wszystko tłumaczyli ciągłymi atakami Vorian, które powtarzały się co kilka dni. Teraz zresztą nie mieli nawet pełnych dwóch dób odpoczynku…

Ewa i Aaron wyglądali tak samo koszmarnie jak ona sama: podkrążone oczy, blada cera i zacięty wyraz twarzy. Chyba tylko determinacja trzymała ich wszystkich na nogach. Musieli pogodzić się z tym, iż jeżeli częstotliwość ataków nie ustanie, będą zmuszeni porzucić tę Osadę i oddać ją na pastwę Pożeraczy. Wyszli już tunelem, tryby bransolet zmienili zaraz za nim. Tym razem do ataku przystąpiła tylko czwórka bestii, ale Róży jawiły się jak cały batalion. Chciała snu, a nie uzdrawiania i wspierania kolejnych żółtodziobów!

Cała szóstka rozgromiła pierwszego przeciwnika w mgnieniu oka, później zaczęły się problemy… Vorianie rzucili się prosto na kobiety, co wywołało ogólną panikę. Róża wspomogła swoich zwierzęcych towarzyszy, którzy sami zatrzymali jednego z atakujących, ale motyl miał jadu tylko na jedno użądlenie w ciągu dnia… Nie była w stanie tak prędko zadziałać przeciwko pozostałym dwóm bestiom. Ewa otrzymała solidny cios jedną z łap potwora i wylądowała nieprzytomna na plecach, Aarona ogarnął bezrozumny szał. Sam jeden rzucił się na Vorianina i począł rąbać go dwuręcznym mieczem, jakby miał do czynienia z połciem mięsa. Róża wzmocniła go, dzięki czemu czyn ów nie był znowu taki bezsensowny, ale jednocześnie uzdrawiała ranną Ewę…

Pociemniało jej przed oczami, ale trwała nadal, przyklękając na kolanach i opierając się chwiejnie na wilczycy. Wszystkie cztery cielska leżały już bez życia. Nie nadążali z rozbiorem, tak wielu Vorian ostatnio zabili, toteż wszędzie naokoło walały się ścierwa po poprzednich bitwach. Dziewczyna ciężko dyszała. Szóstka jej podopiecznych miała się dobrze i wpatrywała w nią ze zdumieniem. Dopiero wówczas posłyszeli huk i już wiedzieli, dlaczego zaatakowała ich tak mała liczba przeciwników…

Wszyscy, włącznie z Różą i budzącą się Ewą, spojrzeli za siebie na Osadę, jakiej migotliwa bariera runęła pod wpływem samobójczego ataku kilkunastu Vorian. Stwory uznały widocznie, iż nic im nie grozi ze strony tej energetycznej zapory albo skłonne były poświęcić część swoich dla osiągnięcia celu. Kilka bestii postąpiła przez trupy, by dorwać się do mieszkańców azylu. Dziewczyna jęknęła załamana i spojrzała na wszystkich zebranych z jedną jedyną myślą, jaka mogła ją nawiedzić w owej chwili.

-Wzmocnijcie mnie! – krzyknęła do pozostałych Par Bojowych i owej szóstki samotnych mężczyzn – A wzniosę nową zaporę…

-To niemożliwe… – ktoś pokręcił głową, ale syknęła tylko w odpowiedzi.

-Więc pozwólmy im zginąć, tak? A my uciekniemy do innej Osady? Tacy są z was Wojownicy?! – ostatnie zdanie wykrzyczała, zaciskając gniewnie pięści.

Nikt nie znalazł odwagi, by spojrzeć jej w oczy. Ostatecznie pierwszymi, którzy jej posłuchali, byli mężczyźni, jacy walczyli dzięki jej protekcji. Podeszli do niej i nastawili bransolety na Wzmacnianie, czego na ogół nigdy nie czynili jako gorsi w tym aspekcie. Za nimi postąpił Aaron z Ewą oraz powoli także reszta Par Bojowych. Nie każdemu udawało się podzielić swoimi zdolnościami psionicznymi, bo i nie każdy je w ogóle posiadał, ale w krótkim czasie Róża poczuła ogromną moc, jaka pulsowała jej w skroniach. Z niezwykłym skupieniem wpatrzyła się w oddaloną Osadę, z której dobiegały krzyki przerażonych dzieci. Vorianie dopiero wdrapywali się na mury obronne, ale ich zwycięstwo było już przesądzone…

Dziewczyna zamknęła oczy, wyobrażając sobie nową barierę – piękną i niszczycielską dla wszelkiej inteligentnej formy życia. Nagle cała zebrana moc uszła z niej niczym powietrze. Nie miała już siły, by otworzyć powieki, za to z przyjemnością zapadła się w ciemność, upadając bezwładnie.

Ktoś ją złapał w locie, ktoś inny wytarł krew, jaka sączyła się z nosa. Bariera w tym czasie powstała z lekkim brzęczeniem, spopielając kilka potworów bez żadnego oporu. Pozostałe bestie, jakie znajdowały się na tyłach, wydały z siebie zawodzące dźwięki i uciekły w popłochu. Wiwat walczących w Osadzie niósł się echem aż do grupy na zewnątrz…

Róża stała się bohaterką, chociaż niestety nieprzytomną i przyniesioną do Osady jak worek ziemniaków. Kiedy się wreszcie obudziła następnego ranka, zdumiały ją odwiedziny kilkorga ze Starszyzny, jacy gratulowali jej owej wspaniałej akcji. Bariera okazała się równie silna co poprzedniczka, chociaż obrońcy Osady zostali wyłączeni z walki na kilka dni.

Pozostało tylko żywić nadzieję, iż częstotliwość walk wreszcie spadnie do poprzednich warunków, w przeciwnym wypadku musieliby jednak się stąd ewakuować… Róża nie chciała tych podziękowań, niechby tylko dali jej wreszcie odpocząć! Burknęła coś nieuprzejmego do kolejnego wizytatora i wreszcie dano jej spokój. Otrzymała całe dwa dni solidnego leniuchowania, nim przekazano jej nieprzyjemną wieść o runięciu innej Osady, jaka nie była wcale tak mocno oddalona od ich własnej. Atak, jaki tego dokonał, miał miejsce w tym samym czasie, co na ich własny azyl…

Na samą myśl o masakrze, jaka musiała mieć tam miejsce, zrobiło jej się słabo. Podobno niedobitki połączyły siły z innym sąsiadem, jaki również mocno osłabł od ostatnich ataków i teraz prosili o niezwiązane kobiety, by mogły spróbować się dostroić do ich wojowników. Róża przełknęła z trudem ślinę, gdyż mogło to oznaczać tylko jedno…

 

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowa Era i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „12. Złamanie bariery

  1. Lady_G pisze:

    Co za czasy. Może jej idealna para wcale nie jest płci męskiej? 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s