7. Vorianie

breno-machado-17850

Osada Dawida zauważyła ostatnio wzmożony ruch swoich wrogów, jacy pojawili się poza ścianami energetycznej bariery. Olbrzymie cielska Vorian niszczyły całą okolicę, by wykurzyć ich z kryjówki głodem i strachem, więc nie mogli za długo zwlekać z kontratakiem. Przewidywania chłopaka okazały się słuszne, gdyż otrzymał zgodę na wzięcie udziału w potyczce pomimo braku bojowej partnerki. Czuł rozpierające go zadowolenie. Jeżeli chciał przejąć funkcję przywódcy, musiał stać się najbardziej kompetentnym Wojownikiem, a nigdy by tego nie osiągnął, czekając ciągle na odpowiednią kobietę…

Stali przed tunelem, jakim wychodzono do ataku kilkanaście kilometrów dalej poza granicami Osady. Bariery otaczały te skupiska idealną kulą, ale w odpowiednich punktach można było zmusić ją otwarcia przejścia, gdyby pragnęli się wydostać. Była zabójcza dla wszystkich inteligentnych bytów, w tym ludzi, więc gdyby komuś przyszło utknąć na zewnątrz i próbować dostać się do Osady poprzez jej sforsowanie… Czasami znajdowano jeszcze nieszczęśników, którym powinęła się noga i z przedziwnych względów kończyli spopieleni przez pobłyskującą niebiesko energetyczną ścianę.

Wszystkim Parom towarzyszyły ich zwierzęce symbionty, jakie okazywały się niezwykle pomocne w walce z Pożeraczami. Vorianie nie mieli szans nauczyć się walki z ludźmi, skoro ich styl potrafił zupełnie się różnić, w zależności od możliwości danej grupy. Dawid jak zwykle milczał, stojąc nieco na uboczu. Mężczyźni i kobiety rozmawiali z ożywieniem, oczekując na sygnał Starszyzny. Nim doczekał się tego momentu, poczuł ciągnięcie za rękaw swego watowanego, skórzanego kaftana.

-To jakaś mała samica… – na dodatkowo zabezpieczonym przed szponami ramieniu młodzieńca siedział jego jastrząb, rzucający jej teraz zaciekawione spojrzenie jednym okiem.

-Dawidzie… – westchnął, rozpoznając głos Mojry i niechętnie obrócił się ku niej. – Chciałam tylko życzyć tobie powodzenia.

Co miał jej teraz powiedzieć? Podziękować? Skrzywił się mimowolnie, u kobiet co jakiś czas spotykano osoby szczególnie emocjonalne. Trudno było im się przystosować do trudnych warunków życiowych. Ciągle szukały męskiej opieki na modłę ich przodków, jakby ich potrzeby dalece wybiegały poza te oferowane przez bransolety albo nie mogły się do końca z nimi połączyć. Dawid osobiście uważał to za wadę. Dla kogoś podobnego jemu, kto zdawał się idealnie zsynchronizowany z symbiontem, niemożliwe było nic poza ewentualną sympatią, a i o nią wcale nie było tak łatwo. Jeżeli chciała się z nim dogadywać, to rzucanie mu tęsknych spojrzeń i wygadywanie przy nim ckliwych głupot nie wystarczy…

-W porządku – mruknął wreszcie – A teraz już idź, za moment ruszamy do boju.

-Za dwa lata przystąpię do Rytuału Dorosłości – stwierdziła cicho, na co nic nie odpowiedział.

-Poczekam – wycedził wreszcie, gdyż chciał, by przestała go już rozpraszać.

Na granicy widzenia pojawiła się dwójka Starszych. Kiedy dostrzegli małą Mojrę, przegonili ją zaraz z krzywymi spojrzeniami. Dawidowi nie było jej żal, marnowała tylko jego energię i odwracała uwagę od zagrożenia, a powinien pozostawać w pełni skupiony. Dali im wreszcie sygnał i ujrzał otwierające się drzwi wyjścia z Osady. Serce tłukło mu się w piersi, to był wszak jego wielki dzień.

Tunel z tej strony obozu był ogromny, chociaż Vorianin miałby problem ze zmieszczeniem się tutaj. Chłopak się nie spieszył, zdąży jeszcze zanurzyć ostrze swojej broni, jaką był olbrzymi topór, w trzewiach wroga. Przed nim szły wszystkie zdolne do walki Bojowe Pary. Nikt już nie rozmawiał, wszyscy za to układali w głowach strategię działania. Sposób walki owych grup trudno było nazwać inaczej niż partyzantką. Nie była to karna armia, raczej zlepek indywiduów, jakie mimo pozornego chaosu potrafiły osiągać sukcesy i wygrywać kolejne bitwy.

Tuż przez wyjściem wszyscy zaczęli zmieniać swoje tryby. Dawid poczuł rosnącą siłę i czujność. Jego zwierzętom udzieliła się ekscytacja mężczyzny, toteż kątem oka dostrzegł sylwetkę jaguara sunącą brzuchem tuż przy podłożu oraz nerwowe wachlowanie skrzydeł jastrzębia, jaki jeszcze siedział mu ramieniu. Jeleń szedł za nim, ale gdy tylko znaleźli się w leśnym jarze, do którego zaprowadził ich tunel, podbiegł do niego gotów do służeniu mu za wierzchowca. Kilka Par patrzyło nań z niedowierzaniem, gdy znalazł się na grzbiecie potężnego rogacza, wysyłając w powietrze jastrzębia, by wypatrzył dlań kosmitów.  Jastrząb Dawida jako największy ptak, pierwszy doleciał na tyle daleko, by zauważyć przeciwnika i krzyknął przeciągle, by ściągnąć do siebie resztę.

To była spora wataha, składająca się z kilku ogromnych już pierścieniowych larw o paskudnych otworach gębowych z trzeba rzędami ostrych kłów oraz aż ośmiu dorosłych osobników. Fizjonomią różniły się między sobą, ale ich cechą wspólną pozostawał olbrzymi wzrost, dwie pary tylnych kończyn oraz jedna przednich z chwytnymi pazurami. Ogon Vorian posiadał kolec na samym końcu, ale jad wstrzykiwały tylko na własne ryzyko, gdyż z jakiegoś powodu czyniło je to bezbronnymi na długie godziny. Wielkie klinowate łby o różnych rysach posiadały zestaw okrągłych oczu o układzie przypominającym pajęczy, zaś pyski wciąż zdobiło kilka rzędów zębów.

Dawid nie słyszał, by ktokolwiek przeżył, jeśli wpadł im w łapy, ponieważ ślina Vorian uniemożliwiała gojenie się ran i dawała gwarancję zakażenia. Najgorsze okazywało się jednak to, iż prócz owej szkaradnej aparycji, były to istoty przebiegłe i inteligentne. Na Ziemi nie miały niczego, co mogłyby użyć do tworzenia swoich broni, jakie zaprojektowały na własnej ojczyźnie i musiały polegać na fizycznych cechach, ale były przy tym metodyczne i ostrożne. Fakt, iż ludzi ciągle ubywało jasno dawało do zrozumienia, kto był górą w owej wojnie. Młodzieniec miał już swój plan, jak przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę…

 Chłopak na moment zobaczył to, co on sam i przełknął głośno ślinę. Nie lękał się, tryb bojowy wypełniał jego serce odwagą, lecz logicznie podważał szansę na zwycięstwo, jeśli nie zorganizują dobrze swojego ataku.

-Naślijmy na nie ptaki, niech je trochę rozproszą! – krzyknął do reszty, co skwapliwie podchwycono.

Oni pędzili na złamanie karku pomiędzy drzewami i gruzowiskiem, będącym pozostałością po jakiejś starej drodze, słysząc ryki Pożeraczy. Kruki, jastrzębie, sowy i inne ptaszyska nurkowały co chwilę, by uderzać we wrażliwe oczy kosmitów. Niektórym udało się zadać nawet jakieś rany, okaleczając owe potwory i zwiększając szansę naziemnym jednostkom.

Chłopak uśmiechnął się pod nosem, widząc miotające się bestie. Nie były już zbite w grupkę, lecz rozlazły po całym pobojowisku, jakie uczyniły z gęstego boru w tym miejscu. Najtrudniejsze do zabicia były larwy, ale ponieważ kierowały się tylko węchem, postanowił zacząć od nich. Dał znać dwóm pobliskim Parom, iż zamierzał uderzyć na najbliższego robala. Kobiety pozostały na tyłach, wzmacniając naturalne predyspozycje partnerów. Ich szybkość okazała się zadziwiająca, siła mięśni wystarczała, by łamali kości Vorian bądź mogli wbić swoje bronie w chitynę ich larw… Dawid mógł tak czynić bez wsparcia Uzdrowicielki i całe jego szczęście, gdyż właśnie jeleń skoczył wysoko, by umożliwić mu atak na gębę potwora. Udało mu się za pierwszym razem, odjął stworzeniu spory kawał łba dzięki psionicznemu wsparciu dla swojego topora i pozbawił go węchu. Teraz to była zwyczajna jatka, gdy rąbali ciało na drobne kawałki. Rozwścieczyli tym pobliskiego dorosłego Vorianina, jaki rzucił się na ratunek, chociaż o wiele za późno.

Dawid znajdował się najbliżej, toteż na nim skupił się cały impet skoku bestii. Widział łapę, jaka wisiała nad nim, grożąc śmiercią poprzez zmiażdżenie, nie cofnął się jednak… Nie było już czasu. Jaguar zakradał się od tyłu, ale czy zdąży mu pomóc? Trudno było to przewidzieć, tak prędko toczyły się wypadki.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowa Era i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „7. Vorianie

  1. Lady_G pisze:

    Jak ja nie lubię robali…brr…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s