6. Bojowa Para Ewy

dominik-lange-41372.jpg

-Nie możesz uciec od Rytuału, Różo… – wilczyca wpatrywała się w nią z niedowierzaniem, iż chciała uniknąć tak ważnego sprawdzianu jej przynależności do Osady.

-Przykro mi to mówić, ale twój zwierzęcy towarzysz ma rację… – Ewa czesała włosy przyjaciółki, starając się dodać jej otuchy – Może się tobie nie udać, ale nie liczyłabym na to, mężczyzn jest dużo więcej.

Była to oczywista racja. Młoda kobieta westchnęła smutno. Codziennie mijała tych przeklętych facetów i czuła na sobie ich spojrzenia. Pewnie zastanawiali się, czy przypadkiem za moment nie staną się Parą, lecz nawet nie próbowali prędzej jej poznać. Ona, jako osoba, nie istniała… Jak okrutne były to czasy dla dziewczyny pamiętającej jeszcze normalne międzyludzkie relacje. Przynajmniej miała Ewę, która wychowywała się w Mieście i okazała o wiele bardziej przyjazna od pozostałych dziewcząt.

-Wyglądasz cudownie – uśmiechnęła się do niej, gdy udało jej się upiąć włosy Róży na głowie w nieduży koczek. Reszta miedziano-brązowych loków spływała na plecy dziką falą.

Motyl czekał na tę chwilę, by z powrotem zająć swoje miejsce na jej głowie i imitować piękną spinkę… Obie kobiety ubrały się odświętnie, jak na warunki Osady oczywiście. Ich spodnie i wygodne bluzki zastąpiły suknie do kolan o barwie soczystej zieleni. Róża przerobiła nieco ich krój, dzięki czemu świetnie podkreślały figury obu kobiet, a nie stały się wcale wyzywające.

-Lepiej już chodźmy, nie chcę słyszeć krzyków tej starej jędzy… – miała na myśli ohydne babsko, jakie zajmowało się edukowaniem dziewczyn na temat ich roli w społeczeństwie o wdzięcznym imieniu Frania…

Róża zastanawiała się nad tym, jakim cudem te późniejsze pokolenia zaczęły nazywać swoje dzieci tak staroświeckimi imionami i nie miała na to żadnej odpowiedzi… Szły prędko zakurzonymi korytarzami, mijając kolejne legowiska samotnych kobiet. Po drugiej stronie Osady były kwatery Par Bojowych, a gdzieś po drodze ciągnęły się klitki samotnych Wojowników. Starały się unikać ich okolic. Taksujące spojrzenia okazywały się na ogół trudne do zniesienia, szczególnie gdy towarzyszyły im grobowe miny albo co gorsza uśmieszki pełne wyższości…

W Osadzie dziewczyn Rytuał odbywał się w kamiennym amfiteatrze, oglądany przez wszystkich chętnych. Prócz nich dwóch, cztery pozostałe dziewczyny już czekały na swoich miejscach, szczebiocąc wesoło na temat swoich nadziei odnośnie tego wydarzenia. Wszystkie zerkały na wejście, gdzie pojawiali się kolejni wolni mężczyźni, niektórzy nawet dwukrotnie od nich starsi. Róża naliczyła siedemnastu, z czego ostatnim wchodzącym okazał się dwudziestopięcioletni posiadacz dwójki zwierzęcych towarzyszy, na którego widok posłyszała kilka westchnień zachwytu. Granatowe oczy, czarne jak smoła włosy, świetna figura oraz opalona skóra dawały mu sporą przewagę w uzyskaniu podziwu nad resztą zebranych. Jego wąż oraz potężny kondor pozostały na ławce widowni, przyglądając się owej scenie z wyraźnym zainteresowaniem.

Stara Frania znalazła się przy nich, nakazując gestem, by pierwsi młodzieńcy zmienili tryby. Dziewczyny zaraz poczęły chaotycznie szukać kogoś, z kim mogłyby razem walczyć w Bojowej Parze. Jedna z nich, imieniem Daria, miała aż trzech pasujących do siebie mężczyzn, którzy teraz popatrywali na siebie nawzajem niemal nienawistnie… Pozostałe tylko po jednym, poza nią i Ewą. Rudowłosa mieszczanka stanęła wreszcie nieco podłamana takim stanem rzeczy, gdyż zdawało jej się, iż próbowała swojego szczęścia ze wszystkimi zebranymi.

-Nie przejmuj się, może następnym razem kogoś znajdziesz… – mruknęła jej na ucho, udając zainteresowanie jednym ze stojących nieopodal chłopców.

Sama próbowała się dostrajać bez przekonania, naprawdę nie chciała sukcesu i póki co udawało jej się osiągać ów upragniony nijaki wynik. Wówczas podszedł ku nim niespiesznym krokiem Aaron, którego palce oplatały dwa pierścienie znaków. Róża spanikowała, a co jeśli okaże się, że będzie do niego pasować? Sam odbiegał od przeciętnej… Zawahała się, lecz wyciągnęła ku niemu prawą dłoń, przykładając niechętnie do jego bransolety. Nie było to w ogóle konieczne, ale mogło ułatwić dopasowanie, gdyby któreś z nich przypadkiem zablokowało zmianę wzoru z powodu stresu…

Na całe szczęście jej symbiont zabłysnął na znak, iż przyjął polecenie i nie znalazł nikogo pasującego. Odetchnęła głęboko, starając się nie uśmiechać. Mogłoby to zostać poczytane za jej złą wolę, a nie chciała problemów. On również nie wydawał się przejmować, widocznie przyzwyczaił się do wizji swojej samotności w walce. Kiedy jednak spojrzała na niego Ewa i spróbowała samej się dostroić, coś między nimi zaskoczyło.

Bransolety obojga zaczęły zgodnie migotać i zmieniać symbole, by wreszcie ułożyć jedno wspólne równanie. Patrzyli na siebie tak, jakby widzieli po raz pierwszy, przy czym Róża miała wrażenie, iż to Aaron był tym bardziej zszokowanym. Gdy stali się Parą, od grupy audiencji rozległy się głośne pokrzykiwania jawnego zachwytu. Obawiano się, iż potencjał mężczyzny nigdy nie zostałby w pełni wykorzystany. Wraz z Ewą mógł dokonać wielkich rzeczy na linii frontu, a że dotąd musiał się zadowalać niedużym ryzykiem, wydawał się być niezwykle podekscytowany…

Spojrzenie przyjaciółki Róży znamionowało, iż była w siódmym niebie. Nie dość, że udało jej się znaleźć partnera do walki, to jeszcze tego najbardziej interesującego! Róża uśmiechnęła się ciepło pod nosem, widząc jej oczywiste szczęście. Żałowała, że ona nie potrafiła znaleźć niczego pozytywnego w tym chorym układzie z symbiontami…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowa Era i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „6. Bojowa Para Ewy

  1. Lady_G pisze:

    Czyżby sposób na gwarancję udanego związku? 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s