28. Prawdziwa natura Lira

sam-burriss-363686

Po kilku dniach, gdy Lir już jako tako poukładał swoje relacje z królewskim dworem, chociaż tym razem do władcy maga jednak nie dopuszczono, zaczął regularnie pojawiać się na spotkaniach z pozostałą konspirującą trójką. Na początku nie odzywał się za dużo, chociaż nijak to do niego nie pasowało i Syan w efekcie przyglądał się mu nieco podejrzliwie.

Adaer nakreślił krótko, w jaki sposób powinni zdobyć poparcie pospólstwa, by książę mógł przejąć władzę z błogosławieństwem ludu. To nie zaliczało się do łatwych zadań, biorąc pod uwagę złamanego ducha poddanych i do tego potrzebowali właśnie umiejętności Białego Maga.

Specjalnością Lira była magia sztuki i manipulacji emocjami, był też całkiem niezły w iluzji. Co prawda Czerwony Mag uważał, iż Ylana jak dotąd udowodniła, iż w owych dwóch pierwszych dziedzinach potencjał miała znacznie większy, lecz brakowało jej jeszcze wiedzy.

-Mógłbym nauczyć ją tego, co sam wiem z owych zakresów magii, Adaerze – melodyjny głos Lira niósł się przyjemnie ponad stolikiem w salonie nauczyciela dziewczyny.

-Nie muszę być mistrzem, by przekazać podstawy wiedzy – nie wydawał się chętny do dzielenia uczennicą, co skrycie ucieszyło Ylanę.

Nie podobało jej się to, jak patrzył na nią Lir, gdy Adaer znikał z zasięgu wzroku chociażby na moment.

-Czyli mam wędrować po okolicznych miastach, by na samym końcu zawitać do Hegedu i podnieść bunt w całym kraju? – Syan powtórzył sugestię czarodzieja, by być pewnym jego intencji.

-Będziesz z Lirem, wzmocni twoją siłę przekazu urokiem. Nawet najbardziej załamani i przestraszeni znajdą w sobie odwagę, by się postawić ciemiężcy.

-Powiedziałeś kiedyś, że raz zauroczeni już takimi pozostają… – Ylana spoglądała na niego przestraszona. Los śmiertelników może i nie był jej bliski, ale…

-Owszem – ku jej zdumieniu wtrącił się Lir, chociaż w dalszym ciągu patrzyła na Adaera, który pokiwał milcząco głową.

-Jeśli Syan okaże się królem tego samego pokroju co Ma’an, owi zauroczeni wciąż będą mogli powstać do walki – rudowłosy mag zakończył wątek z nieco złośliwym uśmiechem na ustach.

-Nigdy! Okażę się godnym waszych starań, szlachetni magowie – książę skłonił pokornie głowę, by podkreślić swoją solenną obietnicę.

Ylana nieco wątpiła w jego szczerość, ale że był tylko człowiekiem, zrzucała to na karb uprzedzeń. Siedziała teraz cicho, odziana w skromną, przynajmniej jak na jej standardy, czarną suknię, jaka odsłaniała jedynie drobne ramiona dziewczyny. Nie nosiła już tych swoich kiczowatych ozdób, jakie bez większego sentymentu zdążyła wyrzucić wraz z kompletem starych sukien używanych w pracy. W uszach pobłyskiwały jej tylko srebrne kolczyki przedstawiające kruka w locie z oczkami wykonanymi z kamienia granatu – jeden z prezentów od Czerwonego Maga. Doprawdy nie wiedziała, gdzie on znajdował te wszystkie rzeczy, bo z całą pewnością nie chciał jej powiedzieć. Gdy przygładziła nieco nerwowo swoje upięte wysoko włosy, poczuła na sobie czyjś wzrok.

Rzuciła pytające spojrzenie Adaerowi, lecz on patrzył na Lira, który za to uśmiechał się właśnie do niej. Zarumieniła się zakłopotana, nie wiedziała, czego mógł od niej chcieć. Z całą pewnością nie był w stanie udowodnić, iż byłby lepszym nauczycielem od potężnego Czerwonego Maga, jaki zdążył owiać się już legendą w kronikach. Ylana czuła wewnętrzne zadowolenie, gdy uzmysłowiła sobie, iż uczyła się od najlepszych.

-Plan wydaje się być dobry, chociaż byłoby na pewno łatwiej z drugim, nawet niedoświadczonym magiem – rzucił jeszcze raz w jej kierunku, lecz spuściła wzrok speszona.

-Nigdy nie wyjeżdżałam z Hegedu… – co tu dużo mówić, bała się podróżowania, szczególnie z ledwie poznaną dwójką mężczyzn. Przez ostatnie miesiące udowodniła, iż była raczej bojaźliwa, jej pyskata postawa miała to tylko maskować.

-Uczę ją teraz wykonywania magicznych symboli, głównie ochronnych, będziesz potrafił dać jej poradę, gdyby czegoś nie rozumiała? – Adaer zapytał zdawkowo, chociaż wydawało się, iż doskonale znał odpowiedź.

-W porządku, pojedziemy sami, ale byłoby zabawniej – uśmiechnął się do niej.

Ylana odetchnęła w duchu, wpatrując się w zaciśnięte na kolanach pięści. Nie wiedziała, jak rozmawiać z tym magiem. Miała wrażenie, iż mimo swojej nowej postawy została przez niego przejrzana i podobnie do Adaera traktował ją jak dziecko.

-Ja zajmę się akcesoriami godnymi księcia, ty przygotuj mu dobrą przemowę, jesteś lepszy w takich rzeczach – Czerwony Mag wstał z miejsca i wyciągnął ku niej dłoń na znak, iż chciał się z nią dokądś teleportować.

-Tak jest! – Lir uśmiechnął się leniwie, patrząc na Ylanę spod półprzymkniętych powiek.

Dziewczyna starała się za mocno nie rumienić pod jego spojrzeniem. Podeszła do Adaera posłusznie, w tym czasie książę wyszedł na chwilę za potrzebą, więc zostali sami we trójkę.

-Dzisiaj będziesz się uczyć sama, zabiorę cię do twojego domu, byś nie musiała się męczyć w pojedynkę z człowiekiem. Wiem, że to niełatwe… – skinęła głową, nie miała zamiaru się sprzeczać. Jeżeli jego plany obejmowały jakieś sprawunki, nigdy jej ze sobą nie zabierał. Poza tym odetchnęła z ulgą, iż nie musiała przebywać ze Syanem. Czasami trudno było słuchać jego uprzejmej paplaniny bez jakiegoś aktu przemocy.

Lir wyprostował się na swoim krześle, gdy Adaer wizualizował cel skoku i pozwalał jej na ciasny uścisk. Ylana w dalszym ciągu bała się, iż pewnego dnia upadnie w ten przestwór pomiędzy skokami i dziecinnie łapała się opiekuna, zamykając przy tym powieki.

-Gotowa? – skinęła głową bez słów, co bardziej wyczuł, niż zobaczył. Nagle przez kilka długich sekund czuła znajome rozciąganie, by w mgnieniu oka znaleźć się w swoim własnym domu. – Przygotuję wszystko dla Syana, Lir jest na to za dużym lekkoduchem. Tutaj masz grimuar – podał jej tomisko, z którego obecnie przerysowywała znaki – A tutaj Pastis. Jak nie będziesz czegoś rozumieć, zapytaj jej, a ona zapyta mnie…

-Dobrze, dziękuję – zerknęła na niego nieśmiało – Uważaj na siebie. Pamiętaj, że król może chcieć się odegrać na tobie za to, jak go potraktowałeś, nie zważając na świadków…

-Spokojna głowa – poklepał ją po włosach, by po chwili poprawić jakiś zmierzwiony kosmyk – Jestem przygotowany.

Uśmiechnęła się, odprowadzając go wzrokiem, nim zniknął z rozbłyskiem. Zerknęła na wisior, by po chwili schować go za stanik sukni.

-Bez obrazy, czarodziejko, ale widok u Adaera jest przyjemniejszy… – mruknęła rozbawiona.

-O, w to nie wątpię – zachichotała, łapiąc za księgę i przywołując do ręki znajdującą się w pracowni maga różdżkę. Zmaterializowała się w jej dłoni niemal natychmiast, toteż przy zasłoniętych okiennicach poczęła swoje ćwiczenia.

Była tak zaabsorbowana owym zajęciem, że dopiero gdy napotkała jakiś problem przy trzecim symbolu i posłyszała towarzyszący temu chichot, zrozumiała, iż miała towarzystwo i to chyba od jakiegoś czasu. Wyprostowała się powoli, zaciskając usta w wąską linię. Jej czarne oczy wpatrzyły się w siedzącego na jednym z foteli Lira. Piękną batystową koszulę miał kompletnie rozpięta, odsłaniając przed nią pierś, na której wisiał rzemyk z jakimś kłem w ramach ozdoby. Nie wiedziała, jak udało mu się zarzucić nogę na nogę w tych obcisłych spodniach i to w taki sposób, iż kostkę jednej nogi trzymał na kolanie drugiej, ale dał radę…

-Gdy coś tobie nie wychodzi jesteś jeszcze ładniejsza, Ylano… – powstał ze swojego miejsca, gdy wreszcie go przyłapała i zrobił kilka kroków w jej stronę.

Ylana cofnęła się za jeden z wyrysowanych znaków. Nie wiedziała, czego się po nim spodziewać.  Niby z nią nigdy nie rozmawiał, ale zawsze obserwował…

-Skąd wiedziałeś, dokąd się przenieść? – zmarszczyła brwi, na co przystanął w miejscu, zastanawiając się widocznie, czy aby jej powiedzieć. Ostatecznie uśmiechnął się tylko, zostawiając to dla siebie.

To się jej nie spodobało, Adaer wytłumaczyłby jej wszystko, by nie czuła się gorsza i mogła czegoś nauczyć. Miał swoje tajemnice, a jakże, ale mogła wierzyć, że jej nimi nie szkodził…

-Bardzo lubisz Czerwonego Maga, prawda? Ufasz mu? – uśmiechnął się, choć uśmiech ten nie obejmował wyrazu jasnych oczu.

Nie odpowiedziała, czekając, aż powie jej do czego zmierzał. Położyła dłoń na piersi, by upewnić się, że wisior z Pastis pozostawał niewidoczny. Vharcana miała wyciszonego od wielu dni, ponieważ nie chciał z nią współpracować.

-Widziałem, że ci się podoba jako mężczyzna i …że ja również… – rzucił w końcu, na co wyraźnie się zarumieniła.

Mogła nie mówić przy nim, iż widocznie wszyscy magowie muszą być strasznie atrakcyjni, skoro obaj przedstawiali sobą taki miły widok… Sklęła się w myślach za ten lekkomyślny komplement. Adaera rozbawiła wtedy do łez, ale Lir wziął to chyba za dobrą monetę. Zrobił ku niej jeszcze jeden krok, więc zareagowała spontanicznie, uderzając różdżką w wyrysowany symbol. Rozbłysk stworzył między nimi ścianę nie do przebycia, zapomniała tylko, iż Lir w przeciwieństwie do niej potrafił się teleportować. Znalazł się nagle za jej plecami ze śmiechem i pchnął ją na barierę ze zdumiewającą siłą.

-To boli! – krzyknęła, lecz już ją całował, obmacując przy tym bez żadnych zahamowań.

-Podobno byłaś jedną z najlepszych prostytutek Hegedu, zaciągnąłem języka na twój temat. Pokaż mi, na co cię stać, malutka czarodziejko… – wymruczał między pocałunkami, łapiąc za prawy nadgarstek z taką siłą, iż z jękiem wypuściła różdżkę.

-Pastis! – krzyknęła zrozpaczona, czuła się tak nierzeczywiście. Adaer zapewniał ją dawno temu, iż magowie tacy nie byli. Mieli być dobrzy dla siebie nawzajem i szlachetni, a Lir chciał ją przecież zgwałcić! Czuła paraliżujący strach i mdłości, nie potrafiła się obronić…

-Już tutaj jestem… – usłyszała zimny głos Czerwonego Maga, gdy z zaskakującym ją okrucieństwem złapał Lira za kark i niczym byle szczeniaka rzucił z hukiem o ziemię. – Niczego się nie nauczyłeś przez minione stulecie, co?

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „28. Prawdziwa natura Lira

  1. Lady_G pisze:

    Czerwony dałby jej jąkąś lekcję samoobrony. Cios w krocze, cokolwiek :-/

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s