4. Nowa przyjaźń

ayla-verschueren-91746

Róża oraz pozostałe trzy kobiety trafiły do Osady jeszcze tego samego dnia. Rudowłosa mieszczanka cały czas dziękowała jej za uzdrowienie, gdy wreszcie wytłumaczyła jej, co tak naprawdę zrobiła. Obecnie zakładała, iż guz pewnie uciskał część mózgu kobiety odpowiedzialną za jej psionikę, stąd brak zainteresowania nią przeklętych larw. Ewentualnie problemem mógł być brak talentu regeneracji, więc żaden symbiont nie chciał połączyć się na tak krótki związek z umierającą kobietą. Przywódca był z niej bardzo zadowolony i nie omieszkał pochwalić jej przed resztą starszyzny, gdy tylko się z nimi spotkali.

Wszystkie zebrane kobiety były bliskie pełnoletności, tylko Ewa dotąd mieszkająca w Mieście ukończyła już niemal dwudziesty rok życia. Jej nieprzeciętna inteligencja wzmogła się jeszcze, gdy połączyła się ze swoim symbiontem i z prawdziwym oddaniem pragnęła szkolić się do walk. Róża jej nie rozumiała, a gdy przedstawiono jej zasady życia w tym społeczeństwie, poczuła wewnętrzny bunt.

Dlaczego miała godzić się na ryzykowanie życia w walkach z kosmitami? Bała się bólu, nie chciała walczyć. Mogła chronić życie, mogła uzdrawiać, ale na pewno nie chciała stać na pierwszej linii frontu. A jednak to nie ona miała zdecydować, tylko ta przeklęta bransoleta. Prędko okazało się, iż z jej symbiontem był jakiś problem. Gdy zmieniała tryby, wyświetlał mnóstwo znaków, ale w spoczynku był zupełnie pusty. To nie było typowe…

Bała się też procesu łączenia w Bojowe Pary. Patrzyła na ten rytuał wśród dorosłych ludzi i przełykała ślinę ze strachem. Osoby na pozór w ogóle do siebie nie pasujące nagle łączył Wzór, gdy potrafili się do siebie dostroić. Niektóre kobiety zdolne były połączyć się w Pary z kilkoma mężczyznami, ale zostawały na stałe z tym, z którym mogły wejść też w tryb miłosny. Na ogół mężczyźni wymuszali na nich próbę dostrojenia, choć nieliczni odczuwali pożądanie bez jego wpływu i czasami dochodziło do gwałtów na tych kobietach, jakie były niepołączone Parą. Dziewczyna słyszała, iż tutaj się to już nie zdarzało, ale sama szansa ją przerażała.

Na razie nie musiała się martwić. Szkolono ją do walki fizycznej i uczono korzystania z symbiontu oraz zasad obcowania z nim. Póki nie przejdzie Rytuału Inicjacji, nie musi martwić się o łączenie w Pary. Tylko, że uczyła się zbyt szybko i ów dzień nadszedł tak nagle, iż nie mogła w to uwierzyć.

Las w tej Osadzie był pięknym miejscem, do którego ciągnęło ją już od dawna. Niestety nie wolno było doń wchodzić aż do momentu osiągnięcia dojrzałości. Róża mimowolnie marzyła o tym, iż nie będzie w stanie połączyć się ze zwierzęciem, ale intuicja podpowiadała jej, że na próżno… Dzisiaj stała z piątką dziewcząt, obok niej jak zwykle znajdowała się uradowana Ewa, której przyjaźń doceniała w tym obcym jej czasie i miejscu.

Na dany im sygnał, wkroczyły w ten zielony przestwór, szukając zwierząt.  Róża i Ewa szły przez jakiś czas razem, lecz wreszcie rozdzieliły się nie wiadomo kiedy. Kobieta związała swoje niesforne loki w niedbały węzeł na karku. Płócienna luźna koszula i workowate spodnie odbierały jej urodę, ale była to w jej przypadku konieczność. Pod zarzuconą koszulą nosiła skórzany gorset, jaki sama sobie przygotowała, by ukryć anomalię pleców. Zdążyła już zauważyć, iż mutacje fizyczne nie zdarzały się tutaj zbyt często i były traktowane jako dziwactwo, a ona dość już miała wytykania palcami z powodu pustej bransolety…

Rozglądała się czujnie, przełykając nerwowo ślinę. Zatrzymała się wreszcie po długim marszu obok szemrzącego strumienia. Przysiadła na kamieniu, stwierdzając w duchu, iż wcale przecież jej na tych poszukiwaniach nie zależy, ale by nie być gołosłowną, na wszelki wypadek zmieniła Wzór na poszukiwanie. Kto wie, czy nie byliby w stanie udowodnić jej, iż nawet nie próbowała szukać?

Długo nie trwało, gdy z rozmyślań wyrwał ją ogromny motyl o srebrnej barwie. Na jego olbrzymich skrzydłach widziała wspaniałe koła, jakby wysadzany był klejnotami. Usiadł jej na włosach, na co naszła ją refleksja, czy aby nie był to jakiś niebezpieczny rodzaj owada…

-Nie bój się – mruknął jakiś głos nad jej uchem, aż podskoczyła w miejscu z piskiem – Ciszej! Umarłego być obudziła.

Zdumiona zezowała do góry, nie widząc źródła głosu, wreszcie zrozumiała.

-Jesteś naznaczonym zwierzęciem, z którym mam się związać?

-I to nie jedynym! – wesoły głos zmusił ją do obrócenia głowy i dostrzeżenia szarej wilczycy o ozdobionym złotem symbiontu pysku.

-Och! – zdumiały ją, była tutaj już jedna osoba z dwójką zwierząt.

Mężczyzna ów był bardzo poważany pośród Wojowników i niezwykle potężny, kobiety próbowały się do niego dostrajać z pewną dozą desperacji, gdyż przy okazji był całkiem atrakcyjny. Póki co jeszcze nie znalazł stałej partnerki, więc może i jej utrudnią to owe zwierzęta? Czy ich ilość znamionowała jakoś potencjał jej oraz symbiontu, więc mogłaby się okazać trudną do sparowania?

-Jesteś śliczna, będziemy do siebie pasować – wesoły zaśpiew od strony korony drzew okazał się pochodzić od błękitnej papugi, która zleciała ku niej i przysiadła na kolanie, zerkając na nią bystrym okiem.

Wówczas bransoleta powróciła do swojego pierwotnego, pustego stanu. Na palcach dłoni za to pojawiły się po trzy znaki znamionujące jej bliskość ze zwierzętami. Nieszczególnie jeszcze wiedziała, czy powinna się cieszyć. Mimo wszystko musiała pozostać w Osadzie, skoro osiągnęła pełnoletność… Zwyciężyła praktyczność, wszak nic na to nie mogła poradzić. Wróciła po prostu trasą, jaką tutaj przybyła, gdzie czekały już pierwsze dwie połączone więzią dziewczyny. W tej grupie powiodło się wszystkim, zaś Ewa ku zdumieniu starszyzny również związała się z dwójką stworzeń, w jej przypadku był to kruk oraz lis.

Gdy tylko zobaczyły się nawzajem, rzuciły się sobie w ramiona z radosnym szlochem i urywanymi gratulacjami. Róża dobrze wiedziała, ile dla Ewy znaczył ten sukces i zazdrościła jej trochę, że potrafiła z niego czerpać tyle radości.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowa Era i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „4. Nowa przyjaźń

  1. Lady_G pisze:

    Teraz mogą już otworzyć zoo 😉

    Polubienie

  2. Ylana Trogen pisze:

    Myślałam raczej o cyrku. Ściągną tam kosmitów i zapatrzonych na spektakl zabiją, a później chyba też zjedzą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s