27. Biały Mag

freestocks-org-104616

Podróż Lira do Hegedu trwała zaskakująco długo, chociaż pozostawał z nimi w ciągłym kontakcie. Starania Ylany przyniosły sukces i faktycznie dwór sam z siebie wysłał do owego maga prośbę o pomoc. Pastis, która miała duży udział w powodzeniu jej misji, wróciła do swojego małego wisiorka z chęcią i ciepłym uśmiechem dla czarodziejki, dzięki której zaznała owej wolności.

Minął kolejny miesiąc, dziewczyna znała już kilka Słów Mocy, lepiej rozumiała swoje zdolności i samą siebie. Jej jedynym problem okazał się Vharcan, zbuntowany i niechętny do współpracy niczym nastolatka…

Mimo wszystko jakoś dotrwali razem owej wiekopomnej chwili, gdy do domostwa Adaera zawitał Lir. Ylana również była w jego pracowni, gdzie ćwiczyła wykonywanie magicznych symboli, toteż nic jej nie ominęło z tego dziwnego powitania. Ich kruk nie opisał zbyt dobrze wyglądu owego czarodzieja, chociaż w istocie wzrostem nie odbiegał od nauczyciela dziewczyny i był dużo smuklejszy. Nie miał tak szerokich ramion, lecz posiadał za to niesamowicie piękną twarz o rysach tak delikatnych, iż pasowałaby również kobiecie. Wysokie kości policzkowe, migdałowy kształt niebieskich oczu oraz platynowy blond włosów – tak prezentował się ów czarodziej, który na dodatek, w przeciwieństwie do Adaera, nie ubierał się nadto skromnie.

Szata Lira składała się z luźnej bluzy o dużym dekolcie oraz obcisłych, skórzanych spodni. Prezentował się w tym dobrze, chociaż niezwykle egzotycznie, gdy zestawiło się go z ładnym odzieniem Czerwonego Maga, jaki tegoż dnia włożył na siebie aksamitną koszulę szarej barwy oraz brązowe spodnie, z całą pewnością nie tak obcisłe, by miały krępować ruchy. Adaer lubił ubierać się dobrze, ale tak samo cenił sobie wygodę…

Ylana wpatrywała się w Lira zdumiona, gdyż sprawiał wrażenie chłodnego i wyniosłego. Trwało to tak długo, aż się wreszcie odezwał.

-Adaerze, wyglądasz wspaniale tak, jak zapamiętałem – przyglądał mu się z błyskiem w oku, na co czarodziej uśmiechnął się nieco słabo.

-Witaj, Lirze – kiwnął mu głową z powagą – Też nic się nie zmieniłeś…

-Dalej masz tę swoją demonicę? – zapytał z szerokim uśmiechem, jaki nie spodobał się Ylanie za bardzo.

-Witaj, magu! – spod zapiętej pod szyję koszuli Adaera dobiegł stłumiony głos Pastis.

-Witaj, moja mała gołąbeczko – zachichotał, jakby rozbawiło go jakieś związane z nią wspomnienie.

Jego jasne spojrzenie powędrowało wreszcie do ciemnowłosej czarodziejki, aż jego oczy rozszerzyły się ze zdumienia.

-Nie napisałeś mi, iż twoja uczennica jest taką pięknością! – w jego głosie posłyszała okrutny wyrzut, na co Adaer zacisnął usta w cienką linię, by po chwili odezwać się spokojnie.

-Jest inteligentna i potężna, czego nie pominąłem w moim opisie, a to chyba ważniejsze przymioty? – jego przytyk napotkał ścianę niezrozumienia.

Ylana zarumieniła się zadowolona, wszak od swojego nauczyciela posłyszała właśnie pochwałę. No i nie zaprzeczył, gdy Lir uznał ją za piękność. Stwierdziła, iż to był dobry dzień.

„Nie znam tego maga… Ale już widzę, że na pewno nie ma gustu do kobiet.”

-Dawno ciebie nie wyciszałam, co? – warknęła, starając się jednocześnie wyglądać uroczo i niewinnie.

-Zawarłaś już Pakt, śliczna magiczko? – podszedł do niej, chwytając jej obie dłonie w swoje smukłe ręce i unosząc do ust do powitania.

-Pisałem o tym… – Adaer wydawał się zniesmaczony, ale ani drgnął, gdy Lir całował obie dłonie Ylany. Dziewczyna ewidentnie nie miała pojęcia, jak się zachować. Ludzie tutaj się tak nie witali.

-Adaer to straszny nudziarz – mrugnął do niej z uśmiechem.

-Jest bardzo miły, zabawny i świetnie uczy – odważyła się powiedzieć, na co jej nauczyciel tylko pokręcił głową.

-Naprawdę?! – rzucił ognistowłosemu magowi zdumione spojrzenie – On i miły? No nic, widocznie czegoś o nim nie wiem…

-Udało się tobie sprowadzić księcia, Lirze? – Adaer wydawał się zniecierpliwiony.

-Tak, jest w zagajniku za miastem. Żeby go tutaj sprowadzić potrzebna jest twoja zdolność teleportacji, ja potrafię tylko siebie samego przemieszczać, przecież dobrze wiesz…

Ylana poczuła dumę. Mimowolnie jako mentor trafił jej się lepszy mag, przynajmniej w dziedzinie szybkiego przemieszczania się.

-Ja mogę tutaj poczekać z ową młodą damą…

-Chodźmy razem, Ylanie przyda się zmiana otoczenia, prawda? – rzucił jej kose spojrzenie szarych oczu, na co prędko przytaknęła, walcząc z wesołością. – Daj tylko obraz.

Lir wydawał się niezadowolony, lecz nie odmówił. Przekazał Adaerowi wizję miejsca, do którego musieli się przenieść. Gdy Czerwony Mag gestem zawołał swoją uczennicę do wspólnego skoku, ta objęła go w pasie z błogą miną. Jasnowłosy czarodziej tak się zdumiał podobnym widokiem na ogół nietykalnego rudowłosego mężczyzny, iż sam zapomniał o teleporcie, zostając w pracowni po tym, jak tamci już zniknęli.

Ostatecznie pojawił się po nich dobrą chwilę później, z dumą przedstawiając obojgu wysokiego księcia o brązowych włosach i zimnych, niebieskich oczach. Młodzieniec ów, niewiele starszy od Ylany, okazał się przedostatnim księciem. Najmłodszy z braci był tym, który zmarł tuż po ucieczce owej dwójki.

-Witam, szlachetni magowie – skłonił się przed nimi, jakby to oni byli korowanymi głowami nie zaś na odwrót. – Jestem księciem tego kraju, na imię mi Syan.

Ylana podniosła wzrok na Adaera, ciekawa jego reakcji, twarz miał jednakże beznamiętną. Gdy kątem oka dostrzegł jej zerkanie, uśmiechnął się jednak ciepło i po krótkim uścisku, wypuścił ją z objęć.

-Jestem Adaer, Czerwony Mag z północy – skłonił się z powagą – To jest zaś Ylana, pochodzi z Hegedu.

-Krajanka?! – młodzieniec wydawał się zafascynowany ową informacją. Wpatrywał się w nią z podziwem – Powinienem był rozpoznać po takiej piękności.

Zrobił krok w jej kierunku, na co tylko siłą woli powstrzymała się od ucieczki. Było w nim coś nieprzyjemnego, co ją odstręczało. Poczuła na sobie wzrok nauczyciela, toteż wysiliła się, by pozwolić mu na cmoknięcie w rękę, jak uczynił to wcześniej sam Lir.

-To nietypowe, wybaczcie moją szczerość, by tak znamienici magowie chcieli wspierać wewnętrzne konflikty zwykłych ludzi… i to aż cała trójka.

Ylana zastanawiała się w głębi duszy, czy powiedzieć mu o swoich powodach, lecz ugryzła się w język, gdy poczuła na ramieniu ciężar ciepłej dłoni Adaera.

-Możesz to potraktować jako nasz dar. Nieszczęście i ucisk tego kraju zaburzają równowagę, musimy temu zaradzić, nim będzie za późno – powiedział to tak gładko, jakby wcale nie kłamał.

Książę cofnął się o krok, jakby obawiał się ataku ze strony towarzyszącego jej maga. Z jego perspektywy oboje wyglądali chłodno i nieprzystępnie, lecz nie śmiał wątpić w ich szczerą chęć pomocy. Z Lirem i tak by niczego nie zdziałał, jego dziedziną magii była głównie sztuka, niezbyt przydatna, gdy w grę wchodziła walka i spiskowanie.

Poza tym, dla siebie nawzajem wydawali się przyjaźni, więc może ostrzeżenie Lira, iż dla innych magów był niczym robak, nie było wcale złośliwym żartem… Początek tej małej rewolty nie zaczynał się tak obiecująco, jak zakładał, lecz nie narzekał. Mógł przecież skończyć tak, jak pozostali bracia.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „27. Biały Mag

  1. Lady_G pisze:

    Faceci ze stylem. Wszystko lepsze niż dres 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s