25. Ciche dni

kristina-flour-185595

Ylana tak naprawdę już dawno przestała płakać, lecz wciąż udawała załamanie, by sprawdzić cierpliwość nauczyciela. Adaer jej nie rozczarował. Gładził bez słów jej włosy, czekając chwili, gdy zechce się od niego odsunąć, a z całą premedytacją nie miała takiego zamiaru. Słowa Vharcana uderzyły w jej najczulszy punkt. Uważała siebie za nic nie wartego śmiecia i chociaż miłe usposobienie Czerwonego Maga czasami pozwalało jej o tym przekonaniu zapomnieć, wracało ono do niej jak bumerang.

-Moja droga, mała uczennico, czy ty już przypadkiem nie przestałaś płakać? – zapytał wreszcie, chociaż nie próbował sprawdzać wyglądu ukrytej na jego piersi twarzy.

-Zapomniałam się trząść, co? – zapytała zawstydzona, na co roześmiał się wesoło.

-Owszem, poza tym szata już wysycha… – westchnęła, prostując się niechętnie, lecz przycisnął ją z powrotem, nie dając się uwolnić. – Jeśli potrzebujesz chwili pocieszenia, to możemy tak jeszcze posiedzieć. Nic nas nie goni, tylko następnym razem po prostu powiedz, nie musisz mnie oszukiwać.

-Dziękuję, Adaerze, jesteś dla mnie bardzo miły – w odpowiedzi poklepał ją lekko po plecach.

-Wiem, poza tym również wyrozumiały i niesamowicie hojny – zachichotał, gdy spojrzała na niego zdumiona spod czarnych rzęs – No już, uśmiechnij się. Ciężko będzie tobie żyć przez całe stulecia z takim pesymizmem, muszę nauczyć ciebie śmiechu.

-Chodzi o to, że ja nie pamiętam, jaka byłam zanim zabito moją matkę. To była dobra kobieta, ciężko pracowała, ale dbała o mnie najlepiej, jak potrafiła. Zrobiłabym dla niej wszystko, a nie potrafiłam jej obronić ani przed gwałtem, ani przed zabójstwem. Dlaczego magia obudziła się we mnie dopiero kilka miesięcy później? – pociągnęła nosem – Dlaczego jestem przekonana, że gdyby teraz żyła, ja już nie potrafiłabym jej kochać?

-Pewnie by tak było, Ylano, ponieważ twoja matka była tylko człowiekiem, ale to przecież nie jest twoja wina. Jeżeli ktokolwiek za to odpowiada, to magia sama w sobie. Nikt nie wie, jakimi kryteriami się kieruje, gdy powołuje ludzi do posługi…

-Nie nazwałeś mnie „małą” – uśmiechnęła się, poprawiając nieco pozycję i opierając głowę na ramieniu nauczyciela tak, by widzieć jego oblicze.

-W istocie – uśmiechnął się szeroko – Teraz zastanawiaj się, czy celowo czy też może nie…

-Na pewno tylko zapomniał, czarodziejko. Nie pozwól mu myśleć, że jest wszechwiedzący, później trudno z nim wytrzymać – Pastis wciąż znajdowała się na wierzchu szaty i teraz patrzyła z bliska na Ylanę z rozbawioną miną.

-Ty się już lepiej nie odzywaj – nie wydawał się przejęty, lecz schował demonicę za pazuchę.

Kruk już dawno odleciał na oparcie fotela, skąd przyglądał im się bez emocji. Adaer powstał wreszcie, podając rękę dziewczynie, na co wstała nieco chwiejnie. Zaprowadził ją do biurka, na którym położyła zapomniane arkusze papieru.

-Napiszemy list, to trochę staromodna metoda, ale na pewno lepsza od uczenia tego magicznego głąba całej przemowy. Wierz mi, że naprawdę bardzo łatwo spowodować, by zapomniały, co chciały powiedzieć…

Zauważył jej naburmuszoną minę, więc siadając przy blacie, rzucił niby zdawkowo.

-Naprawdę trochę się martwię tym Lirem… Może gdybym sprawił tobie jakieś suknie bez jakiegokolwiek dekoltu? – mruknął pod nosem, na co zaśmiała się rozbawiona.

-O nie! Nie jestem w klasztorze! – zaoponowała prędko.

Patrzenie na to, jak pisał, nie nudziło jej wcale. Co prawda nie potrafiła jeszcze czytać, ale w międzyczasie w jej głowie wyklarował się pewien plan, więc uśmiechnęła się do siebie nieco złowieszczo.

-Nie wiem, co tam kombinujesz, ale już się trochę boję… – zerknął na nią z pobłażliwym uśmiechem, pisząc powoli kolejne zdanie.

-Nic takiego, Adaerze – rzuciła mu najbardziej niewinne spojrzenie, jakie potrafiła wykrzesać, na co tylko prychnął pod nosem, absolutnie jej nie dowierzając. – Zawsze masz Pastis przy sobie?

Z wrażenia zrobił kleksa, aż mruknął coś niecenzuralnego pod nosem. Na jego reakcję zasłoniła usta, by się nie zaśmiać, lecz z pełną powagą przeprosił ją, zaś plamę usunął drobnym czarem.

-Zdejmuję ją… czasami – szare oczy zmrużył z wyraźną podejrzliwością – Chcesz ją pożyczyć?

-A mogę?! – podskoczyła w miejscu, ledwie panując nad podekscytowaniem.

-Możesz… – po chwili przeciągającej się ciszy dodał jeszcze – Na pewno lepiej rozwiązać to w ten sposób, niż miałoby się okazać, że zwiniesz mi ją z ubraniem i będę biegać nago po kąpieli w poszukiwaniu swojej demonicy…

Chichot Ylany powiedział mu, iż chyba mniej więcej tak właśnie wyglądał jej okrutny plan, toteż pokręcił tylko głową z niedowierzaniem.

-Nie wiem, czym sobie zasłużyłem na podobne traktowanie… – wysuszył gotowy list i zalakował w kopercie, jaką następnie przymocował do nóżki zwiadowcy. – Leć do Lira, maga, którego śledziłeś i daj mu tę kopertę wraz z zawartością. Wróć do mnie z odpowiedzią.

Ptak zaświergotał i wyfrunął z pokoju, rozpływając się w powietrzu, jak poprzednim razem.

-Zostawię ją tobie dzisiaj, jeśli sobie życzysz – zdjął wisior przez głowę, podając jej bez zbędnych oporów – Tylko nie próbuj jej uwolnić. Czary ochronne mogłyby zrobić tobie krzywdę.

-Będę uważać – sięgnęła po fiolkę, lecz uniósł ją nieco wyżej, by jeszcze na moment zwrócić jej uwagę – Jeśli chcesz ją użyć do jakiejś zemsty na mnie, to wiedz, że pewnie nic z tego nie wyjdzie.

-Dlaczego miałabym się za cokolwiek mścić akurat na tobie? – wydęła usta, udając kompletną obrazę majestatu.

-Może dlatego, że jesteś drobną brunetką o mściwym serduszku? – zmierzwił jej włosy rodzicielskim gestem i oddał wreszcie Pastis pod opiekę uczennicy. – Pójdę już, lecz przybędę jutro w południe, by wtłoczyć do twojej głowy umiejętność pisania, jeśli nie masz żadnych planów.

-Nie mam, więc do zobaczenia jutro – gdy zniknął, spojrzała na małą diablicę z rosnącym uśmiechem – Teraz czas na małą zemstę…

-Coś tak podejrzewałam, czarodziejko – Pastis wydawała się ubawiona, zaś Vharcan cały czas milczał jak zaklęty.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „25. Ciche dni

  1. Lady_G pisze:

    Więcej Patis! Nareszcie! 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s