2. Przebudzenie

johannes-plenio-276383

Mędrcy Osady oraz pobliskiego Miasta zebrali się teraz przy odnalezionym niedawno laboratorium z uśpionymi mutantami. Byli to ludzie wykazujący się nadnaturalnymi zdolnościami, dla których zabrakło wówczas symbiontów. Teraz, ilekroć odnajdowano w którymś z miast te relikty przeszłości, zbierano wszystkie złociste ciałka i szukano im gospodarza, próbując wyłączyć owe maszyny z wiedzą, jaka im pozostała. Niestety wiele takich prób kończyło się smutnym końcem dla śpiących, ale nie w przypadku osób, jakie teraz się za to zabrały. Jak do tej pory wybudzili wszystkich, jakich znaleźli w tym ogromnym gruzowisku, jakie pozostało z Warszawy.

-Tylko trójka, reszta nie żyje… Maszyny zostały uszkodzone przez jakieś spięcie – drobna, niepołączona z symbiontem kobieta, wpatrywała się w trzy kapsuły z jawną zazdrością. Nie posiadała żadnych talentów ani niezbędnej wrażliwości, by móc połączyć się ze złotym kosmitą, przez co skazana została na żywot krótki i samotny. Nienawidziła swoich rodziców za to, iż ją poczęli i nie omieszkała im tego powiedzieć, gdy okazała się być niezdolna do symbiozy, jak oni sami.

-Dobra i trójka, to same kobiety, dobrze… – mówiący to mężczyzna był przywódcą Osady o krzepkiej sylwetce i niezwykłej bystrości umysłu. Nie było po nim widać wieku, chociaż skończył już pięćdziesiątkę, widocznie jednym z jego talentów była zwiększona zdolność regeneracji.

W społeczności Osad kobiety były na wagę złota. Symbionty wzmacniały je, uwydatniając ich umiejętności i zdolności reprodukcyjne. Część z nich, chociaż niewielka, zajmowała się nauczaniem i opieką nad obozem. Pozostałe zaś szkoliły się na Wojowniczki i Uzdrowicielki do par bojowych. Spośród tych ostatnich, najczęściej spotykanych, zdarzały się tak silne kobiety, iż mogły wpływać na każdą osobę niezależnie od tego, czy mogły się z nią zsynchronizować czy też nie.

Ruda mieszczanka poczęła wbijać w klawiatury kolejnych urządzeń kod dostępu, by rozpocząć proces wybudzania. Pozostało im już tylko czekać…

***

Czuła, że budzi się wreszcie z tego fatalnego koszmaru. Miała wrażenie, że już nigdy się nie skończy! Pierwsze, co zrobi, to pójdzie sikać… a później chyba się też porzyga.

-Budzi się! Połóż przy niej pojemnik z larwami – usłyszała czyjś rozkazujący głos, drgnęła zagniewana.

O nie! Nie zmusicie mnie do tego chorego, nienaturalnego połączenia z jakimś ohydnym robalem!

Uderzyła w nich senną falą swojego gniewu, przewracając kobietę i ogłuszając na dobre. Mężczyzna uniósł zdumiony brwi, po chwili uśmiechnął się do siebie.

-Masz w sobie dużo siły, potrzebujemy takiej kobiety…

-Nie chcę… – jęknęła, otwierając powoli swoje różnobarwne oczy – Budziła się o wiele prędzej niż pozostałe dwie kobiety. Zmuszała swoje ciało do wzmożonego wysiłku, by zdołać uciec przed losem, jaki jej wybrano.

-Musisz to zrobić, dziecko, dla ludzkości – obcy mężczyzna nie słuchał jej tak, jak ci przeklęci naukowcy, jacy zamykali ją w komorze. Nikogo nie obchodziło, że na zewnątrz umierali jej bliscy i przyjaciele…

Poczuła, jak jej skostniała dłoń ląduje w jakimś pojemniku i dotykają ją drobne ciałka tych wstrętnych obcych. Największy z tych robali wspiął się leniwie po jej skórze, na co zakwiliła cicho, lecz była jeszcze zbyt powolna, by go strząsnąć. Powoli wtapiał się pod jej skórę, wkradając w nerwy i krew, zmieniając jej metabolizm i zagnieżdżając w mózgu. Na początku czuła ból, po chwili wrażenie stało się niemal przyjemne, jakby ktoś wygładzał jej wnętrze i pieścił zmysły.

Mutacja Róży dała jej więcej niż tylko umysłową przewagę czy subtelną zmianę siły względem przeciętnego śmiertelnika. Siedemnastolatka była bardzo inteligentna, zdołała w końcu ukończyć dwa kierunki studiów, nim zaszła ta cała chryja z atakiem kosmitów, ale… nie pokazywała nikomu tego, co powoli wyrastało jej na plecach. Zawsze dbała, by ubierać się przesadnie stosownie i z nikim się nie umawiała z obawy przed wyśmianiem. Drobne łuski i pióra, jakie uparcie jej wyrastały mimo ciągłego wyrywania, doprowadzały ją do szaleństwa. Teraz wyczuwała, iż ten przeklęty symbiont z zainteresowaniem bada ową anomalię i oczywiście jeszcze ją wzmacnia! Jej różnobarwne, zielone i niebieskie, oczy napełniły się łzami zawodu. Stawała się potworem… i nie miała już odwrotu.

Gdy symbiotyczne połączenie dobiegło końca, na jej prawym nadgarstku pojawiła się złota bransoleta z dwunastką pustych sześciokątnych pól. Oczy nabrały jaśniejszej barwy, jakby świeciły od środka – typowe zjawisko u osób z tym pasożytem, jak nazywała w myślach złote robale. Jej włosy… dotąd ciemnobrązowej barwy, gęste i lokowane, nagle stały się miedziano-brązowe, jakby i je rozświetlił związek z symbiontem.

-Witaj pośród żywych, dziecko – mężczyzna wpatrywał się w nią zadowolony. Jego mina nie zrzedła nawet, gdy rzuciła mu spojrzenie pełne wrogości. – Potrzebujemy silnych kobiet, jak ty. Tylko tacy mogą pokonać tych przeklętych Pożeraczy…

Powoli wygramoliła się ze swojego niedawnego więzienia, zagryzając zęby, aż zazgrzytały. Mężczyzna odwrócił się od niej jednak i podszedł do kolejnej nieszczęśnicy, jakiej zaoferował złociste stworki. Mimo wszystko Róża zwymiotowała, trudno było powstrzymać tak silne obrzydzenie.

-Masz szczęście, że ciebie nie zabiłam… – westchnęła, podchodząc do nieprzytomnej i zapomnianej dotąd pomocnicy starego mutanta. Położyła chłodną dłoń na jej czole, próbując wysondować jakieś jej wewnętrzne problemy wywołane przez atak półprzytomnej Róży. Znalazła tylko guza mózgu… – A to ciekawe – mruknęła, zastanawiając się leniwie, czy tak zaawansowanego raka pokonałaby swoimi nietypowymi zdolnościami. Szkoliła się na lekarza, między innymi przynajmniej, ale w zasadzie tylko po to, by lepiej nakierowywać swój naturalny dar uzdrawiania.

Zakołysała się na piętach, wciąż pozostając w przysiadzie.

-Skoro i tak jestem już na ciebie skazana, mógłbyś mi pomóc – szepnęła chłodno do złotej bransolety, która zalśniła jakby w odpowiedzi i poczęła tworzyć jakieś symbole na kilku polach. Nawet nie zauważyła, kiedy stanął nad nią ów brodacz o czarnych włosach i starych, piwnych oczach, obserwując wzór bransolety. Gdy zalśniło aż dziesięć z dwunastu znaków, sapnął z niedowierzaniem, gdy uzmysłowił sobie, jak potężną musiała być Uzdrowicielką.

Róża poczuła przypływ sił i niesamowite skupienie. Jej do niedawna ospały umysł teraz stał się ostry i przenikliwy, doskonale wiedziała, co i jak ma zrobić, by uleczyć umierającą nieznajomą. Nie musiała jej dotykać, lecz na wszelki wypadek przyłożyła do czoła leżącej złotego symbionta. Przez niego przepuściła wiązkę energii, by nauczyć organizm chorej walki z rakiem, by w przyszłości już jej nie zagrażał. Kiedy skończyła, skupiła się na usunięciu nieszczęsnego guza z precyzją, jakiej pozazdrościliby jej najlepsi chirurdzy świata, gdyby oczywiście jeszcze żyli, w co wątpiła.

Po wszystkim wycofała rękę i usiadła nieco tylko znużona, odczuwała narastający głód i parcie na pęcherz. Kobieta otworzyła oczy, jakby ją ktoś zawołał. Westchnęła cicho, masując skroń, dziwnie się czuła, jakoś tak dobrze. Przy niej siedziała wybudzona mutantka o kręconych włosach z zamyśloną miną, zaś nad nią stał dumny jak paw wódz Osady. Przykucnął wreszcie, podając jej rękę, by pomóc wstać. Gdy znalazł się nad nią, pojemnik w jego ręku zachybotał się i nagle otworzył, wysypując na nią złociste ciałka. Zdumiona poczuła, jak jedno z nich zagnieżdża się w jej ciele. W odróżnieniu od Róży jej szczęście nie znało granic…

Spojrzała na dziewczynę ciepło i ze wzruszeniem, po czym, gdy bransoleta na jej ręku pojawiła się, wyświetlając cztery znaki, rzuciła się jej na szyję z cichym łkaniem. Róża nie wiedziała, co robić, więc nieśmiało odwzajemniła gest, chociaż uczucia jej były więcej niż mieszane…

 

 

 

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowa Era i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „2. Przebudzenie

  1. Lady_G pisze:

    Wszędzie te pasożyty… ble 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s