23. Prezent Czerwonego Maga

luke-palmer-305434

Adaer okazał się cierpliwym i wyrozumiałym nauczycielem. Gdy kolejny raz zepsuła ochronny symbol bądź źle nakierowała moc, po prostu przeczekiwał napad jej złości bądź załamania. Dopiero po powrocie jej pozornego spokoju powtarzali lekcję jeszcze raz do skutku.

Ich magiczny zwiadowca nie wracał dość długo, lecz czarodziej zdawał się o nic nie martwić. Ylana zazdrościła mu optymizmu, gdyż sama obgryzała paznokcie z nerwów, za co często ją strofował. Dwa tygodnie minęły im nie wiadomo jak i kiedy. Gdy rozpoczął się kolejny, Adaer uznał, iż podstawy magii miała już opanowane, aż zapiszczała z uciechy podekscytowana.

-Kiedy nauczysz mnie teleportacji?! – zaklaskała w ręce, wyskakując z krzesła tuż przed nim. Adaer uniósł tylko brwi z lekkim pobłażaniem.

-Za jakieś dziesięć, piętnaście… lat? – uśmiechnął się szeroko, widząc jej rozczarowanie, po czym poklepał jej ramię na znak, iż rozumie ów smutek. – To nie jest łatwe, drogie dziecko i lepiej, byś w pełni opanowała swój potencjał, nim spróbujesz czegoś równie niebezpiecznego.

-Powiedziałeś, że opanowałam podstawy… – usta ułożyła w podkówkę, gotowa płakać, jeśli miałoby jej to dać jakąkolwiek przewagę.

-Nie próbuj na mnie tych swoich magicznych gier, mała Ylano – spojrzał na nią niemal srogo, po czym zaśmiał się ponownie, widząc jej rosnące zawstydzenie. – Innego maga tak łatwo nie oczarujesz jak śmiertelnika.

-Ale jest to możliwe? – oczy jej rozbłysły, czego z całym swoim sprytem nie potrafiła niestety ukryć.

-Oczywiście, już zdarzały się takie sytuacje w przeszłości – nachylił się ku niej, jakby chciał zdradzić jakiś sekret. – Pamiętaj, że raz oczarowany już takim pozostanie, więc uważaj, na kim próbujesz swoich zdolności…

„Z bólem muszę mu przyznać rację” – wtrącił się Vharcan – „Nie wyobrażam sobie, bym zniósł tego rudzielca chodzącego za tobą z maślanymi oczami. Na samą myśl mam ochotę go rozszarpać.”

-Zawsze masz ochotę go rozszarpać… – mruknęła, na co Adaer zaśmiał się rozbawiony.

-Chyba powinienem sam wypróbować na tobie kilka uroków, ot tak, by nieco zdenerwować twego przyjaciela.

Ylana i Vharcan krzyknęli jednocześnie z wyraźnym przestrachem. Czerwony Mag wzruszył ramionami ubawiony i podsunął dziewczynie kilka pustych arkuszy papieru.

-Musimy nauczyć ciebie czytać i pisać, mała Ylano – stwierdził tylko, gdy wzięła odeń owe drogocenne materiały. – Przeraża mnie fakt, iż masz tak ogromne braki w edukacji. Reszty nauczę ciebie z czasem, jesteś bystrą dziewczyną, więc czuję, iż nie zajmie nam to zbyt wielu dni.

Kobieta spłoniła się ucieszona komplementem, na co demon jęknął w duchu. Dużo bardziej podobało mu się, gdy żyła na skraju depresji, w każdej chwili gotowa popełnić samobójstwo. Jej rosnąca samoocena mocno nie pasowała jego planom.

„Uprzejmość nic nie kosztuje, Ylanuś. Dobrze oboje wiemy, jak opornie szła tobie nauka czegokolwiek… Doprawdy nie rozumiem, po co na siłę jest taki miły, obrzydliwe.”

Wyraźnie przygasła, co nie uszło uwagi spostrzegawczego Adaera. Objął ją ramieniem, prowadząc do centrum salonu, skąd na ogół teleportował się z nią dokądkolwiek. Przyciskała do drobnej piersi owe kartki, bojąc się je zniszczyć, ale nie chcąc też oddawać prezentu. Ostatecznie obrócił ją twarzą do siebie.

-Przygotowałem dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę, więc się tak nie chmurz. – uśmiechnęła się niepewnie w odpowiedzi – Bierz poprawkę na słowa Vharcana, będzie próbował się na tobie mścić na różne sposoby. Pamiętaj, iż celowo wypaczał twoje zdolności w przeszłości. Jedyne problemy z opanowaniem magii wynikają z jego winy, bo ty sama masz naturalny talent.

Skinęła głową na znak, iż przyjęła to do wiadomości. Demon fuknął coś po swojemu, ale zignorowała to bez wyrzutów sumienia. Czarodziej przytulił ją nieco mocniej, by nie wyślizgnęła się podczas transportu, na co jak zwykle poczuła mieszankę strachu i ekscytacji. Lubiła wrażenie, jakie towarzyszyło jej podczas teleportacji. Co prawda po wszystkim nogi miała jak z waty, serce zaś niemal wyskakiwało z piersi, ale adrenalina dodawała jej skrzydeł i chęci działania.

Adaer wymruczał pod nosem nieznane jej słowo, jakiego już raz przy niej użył w podobnej sytuacji. Nadstawiła ucha zaciekawiona, lecz znowuż nie wyłowiła do końca jego brzmienia. Z westchnieniem zawodu przytuliła rozpalony policzek do chłodnego materiału szaty mężczyzny i już po chwili znaleźli się na powrót w domostwie Ylany. Otworzyła oczy zaciekawiona, trzymając się maga jeszcze przez chwilę, dla uspokojenia trzęsących kolan.

Przezornie przeniósł ich do przedsionka. Rzuciła mu kose spojrzenie, lecz udawał, iż go nie dostrzega. Wypuścił ją z objęć, toteż nieco chwiejnie oddaliła się na parę kroków, rozglądając za ową niespodzianką. Dostrzegła ją, gdy znalazła się w swoim saloniku.

Urządził dla niej owo wnętrze, dodając regał pełen grimuarów o niewinnych okładkach, dwa nowe i wyglądające na niesamowicie wygodne fotele barwy wina, piękny dębowy stoliczek pomiędzy nimi o bogatych rzeźbieniach oraz biurko w rogu pomieszczenia, gdzie padało światło z jej dużych okien. Ylana podbiegła do każdego z tych cudów z okrzykiem radości, gdy dotykała miękkiego materiału czy kunsztownego wykończenia, by okręcić się w jego kierunku ze łzami szczęścia w oczach. Nim jednak wydukała podziękowanie, wskazał jej dłonią na jeszcze jeden przeoczony fragment owej zmiany. Oto pozbył się szkaradnego dywanu, jaki raczej szpecił to pomieszczenie, zaś na jego miejsce przed kominkiem ułożył miękkie futro. Dziewczyna zamarła na moment, by po chwili z niemal nabożną czcią przyklęknąć przy nim i pogładzić jedwabistą sierść w kompletnym milczeniu.

-To futro z piekielnego wilka – dodał po chwili, gdy ze zdumieniem stwierdziła, iż było tak ciepłe, jakby tkwiło na żywym stworzeniu – Ten był jednym z większych basiorów, jak z resztą widać. Ich pyski nijak nie przypominają znanych tobie zwierząt, toteż łba nie zostawiłem, by nie straszyć gości.

-Jest wspaniałe, dziękuję, Adaerze – stwierdziła wzruszona, kładąc się z westchnieniem zachwytu na srebrzysto-brązowym miękkim dywaniku. Czarodziej wahał się przez moment, lecz po chwili podszedł do niej i przysiadł na brzeżku, odwzajemniając jej błogi uśmiech.

-Nie musisz dziękować, dziecko. Chciałem tylko, byś zrozumiała, iż masz coś swojego, do czego warto wracać. Odniosłem wrażenie, iż łatwo przyszło tobie porzucić ten dom, chociaż tkwi w nim wspaniały potencjał.

-Za bardzo się narzucam, prawda? – posmutniała, lecz potrząsnął tylko włosami, zaprzeczając.

-Jesteś młodą osóbką, jaka długo za jedynego towarzysza miała podstępnego diabła. Twoje pragnienie innego towarzystwa jest zrozumiałe i godne pochwały. Nie wypada jednak, byś mieszkała u starszego mężczyzny, nauczyciela czy nie – wpatrzył się gdzieś w przestrzeń zamyślony.

„Tak mówi, ale czy nie zastanawia ciebie, dlaczego jedyne wspólne zajęcia z nim to nauka? Jestem przekonany, iż gdyby nie to przeklęte magiczne dziedzictwo, nawet by na ciebie nie spojrzał, Ylanuś.”

-Wstydzisz się znajomości ze mną, Adaerze? – zapytała cicho, na co drgnął wyraźnie zdumiony. – Nigdy nie zabierasz mnie na wycieczki po mieście. Do swojego i mojego domu przemieszczamy się tak, by nikt nas razem nie widział…

-Nie wygłupiaj się, dziecko – rzucił jej dziwne spojrzenie szarych oczu, ale nie było w nim kłamstwa – Jeśli zobaczą nas razem, mogą donieść o tym królowi i nawet on domyśli się, iż ukrywam prawdziwy powód problemów stolicy. Byłabyś w niebezpieczeństwie większym niż kiedykolwiek, nie mogę do tego dopuścić.

Chciał powiedzieć coś jeszcze, lecz w tym momencie zmaterializował się przed nimi ich niby kruk, śpiewając swój powitalny trel. Ylana nie sądziła, iż widok tego pierzastego szpiega może ją zdenerwować, a jednak…

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „23. Prezent Czerwonego Maga

  1. Lady_G pisze:

    Ciekawe. Chyba każdy z nas ma swojego wewnętrznego Vharcana :-/

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s