22. Zaginiony książę

pawel-furman-70785

Adaer nie ukrywał przed nią swoich metod poszukiwania. Co prawda z działaniem czekali kilka dni na odzyskanie pełni mocy, ale wreszcie poczęli robić coś w owym kierunku. Wówczas z niejakim wstydem wyznał jej, iż Ma’an już raz chciał wynająć go w tym samym celu, ale odmówił ze względu na jego skąpą ofertę.

-Pamiętaj, drogie dziecko, iż każda nasza pomoc winna kosztować fortunę. Operujemy ogromną potęgą, nie mogą sądzić, iż jest jakkolwiek mniejsza. Dla nich jedynym wyznacznikiem owych sił jest ich cena w brzęczącej monecie…

-Czasami jednak pomagacie nam bezinteresownie, tak przynajmniej słyszałam – zmarszczyła brwi, gdy znajdowali się w gabinecie maga.

Było to miejsce o wiecznie zasłoniętych okiennicach przez gruby materiał barwy głębokiego brązu. Wykonane z orzechu półki pełne były słoiczków i fiolek wypełnionych po brzegi kolorowymi płynami różnej konsystencji.

-Nie „pomagacie” tylko „pomagamy” – upomniał ją łagodnie – I jest tak w istocie. Sama Natura wymaga od nas, byśmy chronili ją przed wyniszczeniem żyjących na niej istot z powodu nagłych plag czy katastrof różnego rodzaju. Możesz to nazywać wolą boską, jeśli tak jest tobie wygodniej, Ylano.

Zamarła na moment, wpatrując się weń nieruchomym spojrzeniem.

-Pytaj, jeśli chcesz wiedzieć coś więcej… – uśmiechnął się zachęcająco, rysując połowę symbolu na podłodze pracowni.

-Wyznajemy bogów? – sprawiała wrażenie przerażonej ową myślą.

-Nie tak, jak śmiertelnicy – roześmiał się chłodno – Szanujemy przyrodę, nie zabijamy zwierząt, jeśli nie czujemy głodu, a i wówczas tylko na tyle, by go nasycić. Jeśli cokolwiek zaburza naturalny rytm ziemi, naprawiamy to. Na ten przykład plaga potworów na ogół ma miejsce, gdy zwykli ludzie czczą demony takie, jak Kama. Te diabły boskości, podobnie zresztą jak twój Vharcan, rosną w siłę dzięki wypaczonej wierze swoich wyznawców i z reguły odwdzięczają im się masakrą ze strony oszalałych bestii.

-Oj! – pobladła wyraźnie, na co wspomniany demon cicho zachichotał.

„Ostatni raz zrobiłem coś takiego ponad sto lat temu w tym mieście, Ylanuś. Gdyby nie ten przeklęty, rudy goguś, zrównałbym to miejsce z ziemią…” – rozmarzył się wyraźnie.

-Powstrzymałeś atak magicznych bestii, gdy odpowiadał za nie Vharcan?

-Przyznał się, prawda? – uśmiechnął się smutno, wskazując gestem, by stworzyła teraz swoją lustrzaną połowę symbolu. Ylana zabrała się do pracy z pewną dozą niepewności. Linie były nieco koślawe, ponieważ ze strachu przed niepowodzeniem trzęsły się jej ręce.

Adaer nie skomentował tego, po prostu podszedł do niej, schwycił jej ręce od tyłu i kierował nią, pomagając narysować idealne znaki. Dziewczyna okrutnie się wstydziła swojego braku kompetencji, znowu chciało jej się płakać, lecz gdy dzieło dobiegło końca, mag wypuścił ją z objęć i pogłaskał spuszczoną smętnie głowę.

-Jak na pierwszy raz świetnie się spisałaś, to naprawdę trudny symbol, mała Ylano. – dziewczyna zerknęła nań speszona, by po chwili przyjrzeć się spiralnemu oku, jakie na spółkę wyrysowali za pomocą magii. – Teraz użyjemy Słowa Mocy, by rozkazać naszym demonom współpracę, brzmi ono: Krei Espia.

-Adaerze, powiedz, czy kiedy teleportowaliśmy się razem z mojego domu do ruin, również użyłeś owego Słowa Mocy? Nie znałam tamtego wyrazu…

Czerwony Mag unikał jej wzroku wyraźnie zakłopotany, by po chwili udzielić cichej odpowiedzi.

-Nie, to było słowo w moim ojczystym języku, mała Ylano. Nawet nie próbuj pytać, co oznaczało – dodał, kładąc jej na ustach palec, by nie próbowała się odzywać – I tak się nie przyznam.

-To niesprawiedliwe – naburmuszyła się, podejrzewając, iż nie było to nic miłego.

„Mówiłem, żebyś mu nie ufała…”

-A ty się miałeś zamknąć! – krzyknęła na dobre rozeźlona, lecz czarodziej rozładował napięcie cichym śmiechem, jaki udzielił się po chwili jej samej.

-Cóż, jak dobrze oboje wiemy, życie nie bywa sprawiedliwe… A teraz do dzieła, powtarzaj wszystko za mną na trzy, cztery. – uniósł czarną różdżkę, przykładając ją sobie do czoła. Wyczuwała, iż zbierał moc do zaklęcia, kumulując ją w owym narzędziu. Przymknął na chwilę oczy, by nie patrząc, wyprostować nagle rękę i krzyknąć niosące się echem „Krei Espia”.

Ylana skopiowała jego zachowanie i poczuła cichą walkę Vharcana, gdy zmuszała go do pracy. Bardzo nie chciał używać swojej mocy na jej zachcianki, jednakże przegrał sromotnie i z okrzykiem zawodu zrobił, co nakazała. W symbolu oka zmaterializował się cień przypominający nieco kruka, choć miał większą głowę i aż dwie pary skrzydeł. Adaer przyciągnął słaniającą się na nogach dziewczynę do swojego boku, pozwalając jej na oparcie się o siebie samego i wyciągnął lewe ramię tak, by twór mógł na nim wylądować. Szpony ptaka nie zagniotły materiału czerwonej szaty, zdawał się on nie mieć żadnego ciężaru, lecz popatrywał na oboje z nieco przerażającym zrozumieniem swoich lśniących purpurą oczu.

-Szpiega można zabić żelazem oraz osinowym drewnem – wyznał na jej użytek, chociaż trudno było jej się skupić na słowach mężczyzny, gdy walczyła ze zmęczeniem – Będzie jednak nam służyć tak długo, jak długo nikt go nie skrzywdzi, zaś siły na to czerpie z wymiaru piekielnego, gdzie nasze demony gromadzą moc z pożartych dusz.

„Hm… Mogliście użyć swojej magii, nie musicie wykradać naszej.” – Vharcan był ewidentnie obrażony, na co Ylana zaśmiała się słabo.

-Za moment skończymy i będziesz mogła odpocząć, mała czarodziejko – uspokajał, widząc jak wiele kosztuje ją utrzymanie przytomności. – Pamiętasz któregoś z książąt? To może mu pomóc w poszukiwaniach.

-Minęło wiele lat, ale tak… – skupiła się, przywołując obraz dziewięcio i dziesięcioletniego wówczas księcia, jakich widziała na ich ostatnim publicznym wystąpieniu, gdy sama miała lat siedem. Wkrótce potem zaginęli obaj, obawiając się widocznie krzywdy ze strony Ma’ana.

Ich ojciec Raffyd uwielbiał niewiasty i posiadał aż pięć żon, każda z nich zaś powiła mu jednego syna. Podobno dzielił się sobą także z pannami na mieście, jako iż był niezwykle urodziwy, lecz nigdy się do niczego nie przyznał. Czasami Ylana marzyła o tym, iż okazała się być tak naprawdę księżniczką i jej królewscy bracia otaczają ją nagłą opieką, uwielbiając swoją jedyną siostrę i rozpieszczając tak, jak sobie akurat mogła zażyczyć… Tak czy siak, dzięki takiemu obrotowi rzeczy, książęta owi znacznie różnili się wyglądem, przypominając swoje piękne matki. Z jakiegoś powodu żaden syn nie wdał się w króla, co było tematem plotek na ulicach przez wiele lat.

-Doskonale – mruknął cicho, po czym wydał dla ptaka ostatnie polecenie – Odnajdź zaginionego księcia, któregokolwiek i zdaj nam szczegółowy raport. Uważaj na siebie.

Ptak skinął łebkiem, świergocząc zaskakująco uroczo i odleciał nagle, znikając w eterze niczym duch.

-Czy sobie poradzi? – zapytała słabo, walcząc z sennością, na co Adaer westchnął cicho i podniósł ją, tuląc do piersi jak ukochaną córkę.

-Oczywiście, mała Ylano – wydawał się pewny siebie – Musimy skupić się na twoim treningu, nie wyobrażam sobie, bym miał ciebie tak nosić za każdym razem, gdy rzucimy jakiś potężniejszy czar.

Mimo gderania miał pogodną minę, gdy szedł razem z nią do gościnnej sypialni, w jakiej nocowała od kilku dni. Ułożył ją ostrożnie, przykrył i życzył udanego odpoczynku. Nim wyszedł, zdołała jeszcze wydukać zmęczone „przepraszam”, lecz potrząsnął tylko ognistymi włosami i poprawił ją ze śmiechem.

-Mówi się „dziękuję”, dziecko – po czym ją opuścił, dając tym samym szansę na zregenerowanie sił, a skorzystała z niej skwapliwie i bez zbędnego wahania.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „22. Zaginiony książę

  1. Lady_G pisze:

    Ależ zazdroszczę bohaterce. Dziś sama zapadłabym w zimowy sen 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s