18. Na zawsze razem!

abigail-keenan-27297

Świt zastał ich opartych razem o jeden z foteli. Nie rozmawiali już, raczej cieszyli wzajemnym towarzystwem, pogrążając w rozmyślaniach. Ylana bardzo cieszyła się z tej nowej przyjaźni, gdyż przyszła im jakoś tak naturalnie. Podświadomie miała wrażenie, że mogła zaufać Adaerowi mimo faktu, iż był mężczyzną i to na dodatek o wiele od niej starszym.

W pewnym momencie chyba musiała przysnąć, gdyż obudziła się kilka godzin później pod wierzchnim okryciem maga. Nigdzie go nie widziała, lecz ku swojemu zdumieniu odkryła, jak mocno zmieniło się otoczenie, w jakim się znajdowała.

Adaer widocznie nie mógł już zdzierżyć bałaganu, toteż umył stolik i podłogę, zaś dywan jakimś tajemniczym cudem okazał się być koloru bordowego, nie zaś brudnego brązu, jak dotąd sądziła. Usiadła speszona, chwytając wzrokiem słój ze smętnym Vharcanem w środku, na co na moment ścisnęło jej się serce. Demon pomachał do niej małą rączką, na co skinęła mu poważnie głową na powitanie.

-Widzę, że się obudziłaś – posłyszała od progu pokoju, toteż obróciła się w miejscu, obrzucając czarodzieja pytającym wzrokiem – Pozwoliłem sobie trochę ogarnąć ten… dom – skrzywił się i dodał – Nie wiem doprawdy, jak mogłaś wytrzymać w takich warunkach. Niektóre przetwory założyły już rodziny i dorobiły dzieci, nie wspominając o resztkach na naczyniach w kuchni.

-Och! Wiem, ale poprawię się… kiedyś – zachichotała na widok jego zgorszonej miny. Widocznie miał jakieś swoje standardy i o ile wykonywany przez nią zawód go nie ruszył, to stan domostwa już niestety tak.

-Doprawdy, Ylano, słyszałem, iż twoje usługi nie należą do najtańszych. Spodziewałbym się, iż za zarobione pieniądze żyjesz na jako takim poziomie. Już naprawdę nie będę wypominał, iż masz jeszcze do dyspozycji magię… – kręcił głową, ciągnąc ją za sobą do łaźni, gdzie czekała już na nią gorąca kąpiel.

-Ej! Ja nie miałam takiej wanny, skąd…?

-Nie zadawaj głupich pytań, dziecko. Umyj się, ubierz i chodź zjeść. Musimy omówić dalsze kroki, a doprawdy trudno się skupić na poważnych tematach, gdy wyglądasz jak strach na wróble… – prychnął, do reszty depcąc pozostałą Ylanie dumę.

Trzasnęła drzwiami dla podkreślenia swojej złości, na co posłyszała tylko jego oddalony śmiech. Urażona zanurzyła się w pachnącej pianie i już po chwili uznała, że chyba tego właśnie potrzebowała, toteż nieco się udobruchała, choć nie na długo.

-Cholerny impu… impone… no ten taki – skrzywiła się kwaśno po jakimś czasie, gdy przypomniała sobie ostatnią uwagę czarodzieja. Nie pomogło jej to, iż widocznie nie znała odpowiedniego słowa i klęła po nosem kilka dobrych minut. – Ja ci jeszcze pokażę!

-Byle szybko, bo nie będę czekać całego dnia! – odkrzyknął, na co spiekła buraka. Nie sądziła, iż ją usłyszy i wcale nie miała żadnego planu, co do owej obiecanej pomsty. Wyszła z wanny, wytarła się w przygotowany ręcznik i założyła szatę, jaką uszykował dla niej Adaer, a nie był to żaden z jej strojów.

Miała na sobie suknię wykonaną z szarego aksamitu z odsłoniętymi plecami i skromnym dekoltem. Jeden rękaw zakrywał całą dłoń, zaś drugi miał rozcięcie tak, by odsłaniać tatuaż Vharcana. Brakowało też kiczowatych ozdób Ylany, zamiast tego pozostawił jej tylko parę kolczyków z kamieniem granatu w srebrnej siateczce. Gdy założyła to wszystko na siebie wraz z bielizną, paradoksalnie poczuła się naga. Prędko rozczesała czarne włosy i upięła je wysoko za pomocą leżącej tutaj ulubionej spinki. Przejrzała się w wyczarowanym przez siebie lustrze, które zniknęło kilka chwil później.

Stanęła prosto, uniosła brodę i wyszła z zamiarem udawania pewności siebie, lecz plan ów zniszczył czerwonowłosy mag, czekający na nią z rękami założonymi na szeroką pierś.

-Czyli jednak możesz wyglądać atrakcyjnie, to dopiero – zachichotał na jej widok, po czym wycofał się do brzydkiej kuchni dziewczyny – Zjedzmy i porozmawiajmy, na początek ja zacznę, jeśli pozwolisz.

Skinęła tylko głową, bowiem zapach jedzenia wywołał u niej napad głodu. Dopadła do stołu, pożerając przygotowane placki jak dzikie zwierzę.

-Cóż, na maniery to nie pomogło – usiadł naprzeciwko, opierając głowę na ramieniu. Zwolniła nieco, żując ostrożniej i walcząc z kolejną falą zawstydzenia. – Zastanawiałem się nad twoją współpracą z demonem i mimo, iż Vharcan odpowiedzialny jest za śmierć mojej rodziny, popieram twój pomysł… Musimy jednak jakoś zabezpieczyć ciebie przed przejęciem kontroli, mała Ylano.

Podniosła nań zdumione spojrzenie czarnych jak węgiel oczu, lecz Adaer unikał jej wzroku. Odniosła wrażenie, iż temat diabła był mu bardziej przykry, niż wynikało z jego chłodnego tonu. Gdy tak nań patrzyła, wyciągnął zza kołnierza swojej pięknej szaty wisior z małą buteleczką o kryształowym zamknięciu. W jej wnętrzu uwięziona była mała istotka wielkości paznokcia o błękitnym ciele i rubinowych oczkach. Miała dwie pary rąk, miniaturowe skrzydła oraz zgrabne nogi o koźlich kopytkach i była najpiękniejszą istotą rodzaju żeńskiego, jakiego widziały ciemne oczy kobiety.

-Poznaj Pastis, demonicę, jaką wezwałem niegdyś nieświadomie do pomocy z twoim niedawnym przyjacielem. Zawarłem z nią pakt, lecz zmodyfikowałem go, więżąc ją na zawsze w tym wisiorze. Jak długo będę żyć, Pastis będzie trwać przy mnie ze swoimi radami i pomocą, ja zaś karmię ją grzechami zabójców za jej wspaniałą służbę. Lepiej dla przyszłych pokoleń byłoby podobnie spętać Vharcana, by jego ambicja nie zagroziła kolejnemu dziecku i sądzę, iż z twoim potencjałem jesteś do tego najodpowiedniejsza.

-Jesteś tego pewny, Adaerze? – mruknęła, przełykając ostatni kęs i wycierając buzię wierzchem dłoni, na co speszyła się pod kolejnym spojrzeniem pełnym dezaprobaty.

-Tak, moja droga czarodziejko, jestem pewny – uniósł wymownie brwi, wpatrując się w nią badawczo – Do czego chciałabyś go przywiązać?

Spojrzała znacząco na swój tatuaż, zaś następnie na Adaera z figlarnym uśmiechem na ustach. Ku jej zaskoczeniu odwzajemnił grymas, rozsiadając się wygodniej na jej starym krześle.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „18. Na zawsze razem!

  1. Lady_G pisze:

    Dać tym słoikom 500+ 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s