17. Historia Adaera

mark-daynes-34970

-Ja… – milczała przez dłuższą chwilę. Wreszcie podjęła wątek, gdy jakoś poukładała myśli. Adaer przez cały ten czas na pozór wpatrywał się w złote ciałko Vharcana, lecz Ylana doskonale wiedziała, iż jak dotąd nic mu nigdy nie umykało. Nie śmiała też kłamać, gdyż rozpoznałby jej fortel, nim padłoby pierwsze zdanie. – Vharcan był pierwszą i jedyną istotą chcącą mi pomóc, jakakolwiek by ta pomoc nie była. Jestem mu po stokroć wdzięczna za to, iż dał mi powód do życia, bowiem uratował mnie w ostatniej chwili. Chciałam umrzeć, Adaerze, panował już mróz, a ja z czystą premedytacją miałam zamiar już nigdy więcej się nie obudzić ze snu bez dachu nad głową czy jakiegokolwiek okrycia.

Mag milczał, lecz tym razem wpatrywał się bezpośrednio w jej blade oblicze. Nie przerywał jej, toteż speszona kontynuowała:

-Co prawda zetknęliśmy się następnego dnia po moim pierwszym kontakcie z demonem i zaoferowałeś swą pomoc, lecz niczego przy tym nie wytłumaczyłeś… Ja bałam się zaufać mężczyźnie, szczególnie po gwałcie na mojej matce, jaki widziałam na własne oczy.

-Magowie tacy nie są, Ylano… – przerwał jej łagodnie, na co potrząsnęła tylko czarnymi włosami.

-Nawet jeśli nie… to skąd mogło o tym wiedzieć dziesięcioletnie dziecko? Nie żałuję mojego paktu z Vharcanem, wielu ludzi uwolniłam od wyzysku i groźby śmierci, bowiem Ma’anowi brakuje rąk do pracy, by egzekwować swoje chore prawo.

-Zabiłaś wraz z nimi także wielu niewinnych – stwierdził sucho, chociaż w żaden sposób jej nie ganił. Dziewczyna pokiwała jedynie głową, gdyż miał słuszność i nie miała przy tym zamiaru uchylać się od odpowiedzialności.

-Ginęli, bowiem demon mógł się nimi karmić, więc nie byli tak do końca niewinni… Masz jednak poniekąd rację, bowiem dla mojej sprawy byli bez znaczenia, lecz nie cofnęłabym swoich czynów. Żałuję tylko, iż nie mogłam uczyć się od ciebie prędzej.

-Nie nauczyłaś się dysponować swoim Darem, pod tym względem jesteś mocno opóźniona – uśmiechnął się złośliwie, lecz po chwili jego mina złagodniała – Jest to wina Vharcana, zawsze wypaczał talent magów, karmiąc się ich mocą, by urosnąć w siłę. Im lepiej wykształcony czarodziej, tym trudniej jest mu go tak wykorzystywać, więc zwykle swoją uwagę kieruje nad osoby niewyszkolone…

-Zatem znasz go!

-Nawet bardzo dobrze, prawda maleńki? – uniósł słój w powietrze z dziwnym błyskiem w swoich szarych oczach. Demon wpatrywał się weń z ostrożną wrogością, nie śmiał rozzłościć Adaera, lecz nie miał też zamiaru okazać nazbyt bezbronnym. – Vharcan przyszedł niegdyś do mojego brata bliźniaka, który również dysponował mocą. Erra był żywiołowym dzieckiem, lubianym przez wszystkich, lecz pod wpływem demona stał się bardzo skryty. Spiskował z nim, uważał go za przyjaciela, lecz diabeł wypaczył jego zdolności. Uczył go nieprawidłowo wykorzystywać moc tak, by nadmiar energii trafiał do jego nienasyconego wnętrza i wreszcie… opętał. Erra miał zbyt słabą wolę, nie odzyskał ciała, zaś Vharcan zamordował naszych rodziców, wykradając ich magię i podniósł rękę także na mnie.

Adaer nagle zamilkł, bowiem Ylana opadła z hukiem na kolana. Wpatrywała się w swoje palce, na przemian rozprostowując je i zaciskając ponownie w pięści. W jej sercu narodziło się współczucie, zaś do swojego demonicznego przyjaciela miała tylko wstręt. Zabicie innego czarodzieja instynktownie wydało jej się czymś świętokradczym i niegodziwym, a on wykorzystał naiwność dziecka, by zbrukać je podobnym doświadczeniem. Czerwony Mag odłożył pikle i podszedł do niej powoli, jak do dzikiego zwierzęcia. Opadł przy niej na brudną posadzkę, lecz nie dotknął, tylko kontynuował swoją historię zachrypniętym głosem.

-Wypędziłem go z ciała mojego brata – stwierdził beznamiętnie – Już wtedy byłem dostatecznie silny, by robić takie rzeczy, lecz nie mogłem uratować Erra przed wyrzutami sumienia. Zabił się wreszcie, gdy nie mogłem już dłużej nad nim czuwać z powodu wyczerpania i wierzaj mi, Ylano, iż dotąd żaden demon nie poważył się na coś podobnego. Vharcan jest niebezpieczny i jedyny w swoim rodzaju, chociaż wielokrotnie już odsyłano go z tego wymiaru, zawsze powraca. Może być tylko tak silny, jak pozwoli mu na to przywołujący, zaś ty pozwoliłaś mu na wiele…

-A jednak nie przejął nade mną pełnej władzy… – zmarszczyła brwi – Tylko za pierwszym razem walczył o przejęcie kontroli.

-Im częściej mu na to pozwalasz, tym większa szansa, iż wreszcie twoje ciało uzna jego wyższość nad twoją duszą. Ylano, nie możesz tak ryzykować swoim życiem, jako naczynie magii musisz dbać o nie i szanować. – głos Adaera począł drżeć, wydawało jej się, iż martwi się o nią i poczuła ogromną wdzięczność.

Po chwili wahania, podniosła nań płochliwe spojrzenie czarnych oczu. Wyraz jego twarzy ją wzruszył, wydawał się teraz taki kruchy, iż bez wahania otoczyła jego szyję ramionami w pocieszającym uścisku. Przez jakiś czas siedział tylko sztywno, lecz wreszcie odwzajemnił gest, wzdychając cicho w jej rozczochrane włosy. Trwali tak długo, towarzyszył im tylko obrażony demon ze swoimi zdeptanymi planami oraz drżące magiczne światełko, jakie wyczarowała Ylana.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s