16. Pułapka Czerwonego Maga

oscar-keys-60730

Zwlekła się z łóżka niechętnie, chociaż tajemnicze dźwięki po dłuższej chwili kompletnie  ją rozbudziły. Gdy wyszła na korytarz, zaraz stały się głośniejsze. Głos brzmiał dziwnie znajomo, toteż ze sztyletem zabranym spod poduszki kroczyła ostrożnie ku źródłu hałasu. Ku jej zdziwieniu zawodzenie dobiegało nie z piwniczki, jak początkowo zakładała, a z kuchennej spiżarki.

W zasadzie niemal jej nie używała, czasami zajrzała do środka z postanowieniem, iż weźmie się wreszcie za porządne prowadzenie domu. Na ogół wygrywała jednak żądza zemsty i Ylana w domu okazała się być tylko gościem i to tym z rodzaju bałaganiarskich. Drzwi spiżarki pokrywała solidna warstwa kurzu, toteż ze zmarszczonym nosem uchyliła je, by zajrzeć do ciemnego wnętrza.

Było to niewielkie pomieszczenie, na tyle duże, by mogła tam wejść jedna osoba, z półkami na trzech ścianach. Przestrzeni ledwie wystarczało na obrót w miejscu, toteż zapaliła tylko magiczne światło, by przyjrzeć się dobrze owej skrytce. Na regałach znajdowały się zapomniane przez poprzedniego właściciela pojemniki z zapewne zepsutymi już przetworami, jakich Ylanie nie chciało się usunąć. Pozbyła się tylko tego, co wydzielało nieprzyjemną woń, reszta mogła poczekać na jej lepszy dzień.

Jazgot wzrósł, na co uniosła brwi z wyraźną irytacją.

-Kto tutaj jest? – po chwili nagłej ciszy, podskoczyła w miejscu, gdy drzwi zatrzasnęły się za nią z trzaskiem.

-Hlana? Too yy? – piskliwy głosik wrzasnął z wyraźną ekscytacją, na co przewróciła oczami. Wówczas zauważyła słój ogórków, w którego wnętrzu złociło się coś dziwnego.

Podeszła bliżej tylko po to, by dostrzec malutkie ciałko Vharcana wciśnięte między pleśniejące pikle. Jego złote łuski lśniły w blasku jej zaklętego światła, uderzał w słój drobnymi piąstkami z wyraźną rozpaczą. Gdy dostrzegł, iż na niego patrzy, uspokoił się nieco, opierając o szkło z ulgą wymalowaną na jego niemal ludzkim obliczu.

-Hlana! Yyuuść mieee! – jego piskliwy głosik kompletnie stłumiło to niepozorne więzienie.

Na widok demona Ylana zakryła usta, walcząc z chęcią wybuchnięcia śmiechem. Nie spodziewała się po Adaerze podobnego poczucia humoru, właściwie to chyba nie sądziła, by miał jakiekolwiek. Gdy jakoś zapanowała nad wesołością, stanęła na czubkach palców, by zdjąć klatkę Vharcana. Jakoś udało jej się dosięgnąć, wreszcie schwyciła naczynie i opadła na podłogę. Słój wyślizgnął się jej z rąk, lecz uratowała go przed upadkiem, przytulając do piersi.

-Uuolnii mieee! – znowu zawył, na co puknęła z urazą w wieko.

-Przestań wyć, nie mogę się skupić – mruknęła z przyganą, po czym zaniosła go do salonu. Jej wyczarowane światełko postępowało za nią ciągle w tej samej odległości, rozpraszając mrok nocy. Położyła go na chybotliwym stole, zapierając się w miejscu, by  otworzyć mu drogę na zewnątrz. Demon próbował pomóc jej od środka, lecz bezskutecznie. – Hmm… Ani drgnie.

-Chcesz go wypuścić, mała Ylano? – za jej plecami rozległ się rozbawiony głos Adaera, na co pisnęła przestraszona i wypuściła Vharcana, oczywiście nie bez jego protestu.

Ku swojemu załamaniu upuściła także sztylet, toteż nie pozostało jej nic innego, jak wycofać się za stolik, co zrobiła z typową tej nocy gracją, potykając się o dywan i niemalże przewracając. Adaer znalazł się przy niej w tym samym momencie, łapiąc dla równowagi za ramię. Gdy wyczuł jej napięte ze strachu mięśnie, wypuścił ją z cichym westchnieniem. Mimo wszystko, gdy uniosła ku niemu wzrok, dostrzegła łagodny uśmiech na ustach maga.

-Nie uwolnisz go o własnych siłach, dziecko… – stwierdził nie bez złośliwości, na co skrzywiła się wyraźnie. Poprawiła nieco swoją koszulę nocną, robiąc obrażoną minę.

-Nie jestem już dzieckiem – burknęła chłodno, na co zachichotał, omijając ją leniwym krokiem.

-Tyleż widzę, droga Ylano – mruknął, gdy znajdował się tuż obok – Wszak nie należysz do najskromniej odzianych kobiet…

Zarumieniła się, w jej sercu zawrzał gniew.

-Przynajmniej nie nachodzę nikogo niezapowiedziana w środku nocy – odpyskowała butnie, lecz Adaer nie wydawał się przejmować. Miast tego schwycił słój, unosząc go do twarzy z namysłem.

-Już się tak nie denerwuj, wszak nie miałem nic złego na myśli – spojrzał na nią spokojnie, na co zawstydziła się po raz kolejny. Miała wrażenie, iż w jego oczach zachowuje się nieco infantylnie… – Dlaczego chcesz go uwolnić z mojej pułapki?

Dziewczyna zawahała się, nie wiedząc, co powiedzieć. Chyba po raz pierwszy w życiu zaczęła zastanawiać się, co dla niej w ogóle oznaczał związek z tym demonem. Vharcan też zamarł, czekając widocznie jej odpowiedzi.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „16. Pułapka Czerwonego Maga

  1. Lady_G pisze:

    Perfekcyjna Pani Domu! 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s