12. Nowy dom

larm-rmah-185506

Leżała skulona w kącie przedsionka, przed momentem zwymiotowała. Vharcan wyssał wszystkie grzechy Renyi, lecz ta trzymała się kurczowo Ylany jeszcze przez długie minuty swojego gasnącego życia. Wreszcie spierzchniętymi wargami wyszeptała jej na ucho słowa, jakie dziewczyna zapamiętała na długo i wspominała w wielu koszmarach…

-Kochałam cię – wyszeptała drżącym z wysiłku głosem, zaś Ylana sapnęła zaskoczona.

-Ja ciebie nie… – jęknęła cicho, lecz kobieta zacmokała tylko uspokajająco.

-Nie szkodzi, wykorzystałyśmy siebie nawzajem, nie miej wyrzutów sumienia… – zdobyła się jeszcze na to wyznanie, chociaż resztką sił. Blask jej oczu zgasł nagle, jakby ktoś zdmuchnął świecę. Przynajmniej w swoich ostatnich chwilach wolna była od trawiącego ją szaleństwa.

Ylana wreszcie jakoś wydostała się spod jej ciała, lecz nie miała siły, by wstać. Na czworakach dostała się w ten kąt, w jakim obecnie się nad sobą użalała. Nie płakała, patrzyła tępo na swoje stopy, opierając podbródek na kolanach. Vharcan również milczał, widocznie nie chciał jej rozgniewać jakimś nieprzemyślanym komentarzem. Po wielu długich minutach, może nawet godzinach, wreszcie ożyła, wpatrując się na leżącą nieopodal blondynkę. Na ustach Renyi jawił się nikły uśmiech, jakby uszczęśliwiło ją zrzucenie z siebie tego brzemienia.

-Muszę zgłosić jej śmierć… – wstała wreszcie i ponownie ubrała, by po chwili namysłu zrobić to samo dla martwej mentorki. Jej wzrok padł na zakrwawiony nóż i powędrowała mimowolnie za szkarłatnym szlakiem, jaki stworzyła niedawno starsza kobieta.

Nie spieszyła się, stawiając ostrożnie kroki, by dostrzec pierwsze ciało zaraz za załomem korytarza. Renya zabiła wszystkich podopiecznych, jakich zastała w domu, włącznie z najmłodszymi dziećmi. Wpadła w szał, gdy uzmysłowiła sobie, iż jej podejrzenia względem kłamstw Ylany okazały się prawdą.

Dziewczyna mimo wszystko nie miała wyrzutów sumienia i to ją przeraziło. Nie potrafiła współczuć innym ludziom, nie miała w sobie ani odrobiny litości. Wzdrygnęła się i potrząsnęła włosami, odganiając nieprzyjemne myśli. Musiała upozorować samobójstwo Renyi, tylko to się teraz liczyło, później zastanowi się nad swoją przemianą.

„Tak wiele dusz zmarnowanych…” – Vharcan wymruczał wreszcie ze smutkiem w głosie, na co Ylana pokręciła tylko głową.

-Będziemy musieli znaleźć inne lokum, na pewno nie pozwolą mi tutaj zostać… – westchnęła, po czym zabrała się z werwą do pracy.

***

Gdy wpadła do strażnicy z rozmazanym od płaczu makijażem, czwórka dyżurujących gwardzistów poderwała się na równe nogi. Jąkając się, opowiedziała im sytuację, jaką zastała po powrocie do domu dziecka, wysyłając przy tym magicznie wzmocnione sygnały, mające na celu wzbudzić ich zaufanie i chęć pomocy. Jeden z tej czwórki okazał się być zainteresowany pomocą innego rodzaju niż reszta i to on został wraz z Ylaną przed budynkiem, gdy pozostali badali historię, jaką im sprzedała.

-Masz gdzie się podziać, dziewczyno? – wpatrywał się w nią uporczywie swoimi niebieskimi oczami, jego intencje były nadto oczywiste.

-Mam na imię Ylana Trogen – stwierdziła niemalże szeptem – I… chyba nie mam dokąd pójść.

Zachlipała żałośnie, na co zachichotał Vharcan. Wyższy od niej szatyn przytulił ją do swojej piersi i pomimo faktu, iż wbijało się w nią całe to jego żelastwo, nie śmiała się odsuwać. Złożyła głowę na ramieniu strażnika, pozwalając mu na pocieszanie.

-Możesz na razie zamieszkać ze mną, jeśli nie przeszkadza tobie jedno łóżko… – rzekł bez skrępowania, po chwili namysłu także się przedstawił – Nazywają mnie Renav Urii.

„No, przyznam, że nie owija w bawełnę” – demon nie krył swojego zadowolenia, Ylana zmusiła się, by podnieść na mężczyznę spojrzenie załzawionych oczu.

-Dziękuję… – Renav uśmiechnął się, lecz po chwili zreflektował i poklepał ją niepewnie dla dodania otuchy.

Dla dobra sprawy udawała, iż nie dostrzegła jego nietaktu, chociaż mierził ją niesamowicie. Jej przyjaciel tylko zacierał swoje widmowe szpony, bowiem trafił mu się niezły kąsek.

Sprawę morderstw w przytułku prędko zamknięto, gdy odkryto kapliczkę z wizerunkiem Kamy, jaką Ylana spreparowała na potrzeby śledczych. Ku jej radości nie było żadnego maga, jaki mógłby przejrzeć jej czyny. Już trzy dni później zabrała stamtąd swoje rzeczy i przeniosła do mieszkania strażnika. Renav nie ukrywał nawet, iż zależało mu na jej usługach, toteż pozwalała się wykorzystywać każdej nocy w zamian za dach nad głową.

Nie potrzebowała już pomocy Vharcana, świetnie radziła sobie sama, chociaż nie czerpała przyjemności z owych aktów. Oddawała kontrolę demonowi tylko, gdy klient wydawał się jej wyjątkowo ohydnym i zawsze po wszystkim wymiotowała, nienawidząc Ma’ana co raz to mocniej, choć za każdym razem sądziła, iż osiągnęła już limit dla siły tego uczucia. Mimo wszystko znalazła sobie nowe miejsce, przynajmniej na czas życia Renava, bowiem Vharcan powoli pożerał duszę kochanka dziewczyny i jego dni były już policzone…

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „12. Nowy dom

  1. Lady_G pisze:

    Mocne…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s