9. Opętanie

alex-grodkiewicz-133609

Przejęcie kontroli przez Vharcana była dla Ylany nowym przeżyciem. Na początku poczuła przyjemne odrętwienie. Nic już jej nie martwiło, gdy jej umysł otoczyła senna mgiełka demonicznej mocy. Leniwie rozmyślała o wszystkim i o niczym. Po jakimś czasie trwania w tym niebycie zaczęła jednakże odczuwać niepokój. Vharcan nie odzywał się do niej, a podświadomie wyczuwała, iż jej ciało przemieszczało się w inne miejsce. Skupiła zatem swoją jaźń, by przebić ułudę, jaka odcinała ją od rzeczywistości i ku jej zdumieniu udało się jej to niemal natychmiast.

Była w pełni odziana, znajdowała się na ulicy, rozglądając czujnie, a raczej czujnie rozglądał się Vharcan.

„Co robisz?! Miałeś tylko zlec z tą kapłanką zamiast mnie i oddać mi kontrolę!”

Krzyknęła z wyrzutem, na co demon podskoczył w miejscu.

-Już się ocknęłaś? Miałaś spać o wiele dłużej – śmiesznie mówił, gdy był w jej ciele. Głos, jaki wydobywał z jej krtani należał do niego, toteż starał się piszczeć po dziewczęcemu. Ylana mimowolnie zachichotała. – Dawno już nie kroczyłem w roli śmiertelnika, uznałem to za wspaniałą okazję do działania.

„Oddaj mi ciało, Vharcanie…” – mruknęła łagodnie, na co parsknął pod nosem.

-Nie… Sądzę, że nie wchodzi to w grę, mała Ylano – wyszczerzył jej usta w okrutnym uśmieszku, co widzieli przechodnie, prędko skręcający w inną stronę, by nie mieć z tą małą wariatką do czynienia.

Przez chwilę ogarnęła ją rozpacz, jak mogła wygrać z potężnym potworem? Po chwili jednak w jej sercu rozgorzał gniew, napełniając ją nową siłą. Magia należała do niej, Vharcan nie mógł z niej korzystać mimo opętania, wiedziała o tym instynktownie. Była przekonana, iż czarodziej, jakiego ongiś spotkała, nie pozwoliłby na podobne zawłaszczenie, więc i ona nie miała takiego zamiaru.

„Zatem sprawię, że pożałujesz swojej buty, Vharcanie!” – zagroziła, na co skulił się nagle pod jej magicznym ciosem.

Zaskoczyła go, miał ją za nic nie znaczące dziecko o słabym duchu. Zbyt łatwo przyszło mu zapomnieć, jak żądną zemsty i pełną złości była istotą. Pobiegł przed siebie na oślep, trzymając głowę w rękach, jakby osłaniał się przed kamieniami. Nie krzyczał, przynajmniej na razie, zaś Ylana zalewała go bólem, wysysając zeń wszystkie siły, tak skrupulatnie przezeń gromadzone z pożeranych dusz.

Gdy znaleźli się w pustym, zaniedbanym parku, upadł na kolana.

-Dobrze już! Ylano, błagam, będę twoim wiernym sługą, wybacz biednemu demonowi, iż poniosła go jego samolubna natura. Obiecuję poprawę, będę nad sobą lepiej panować! – zaszlochał, co udobruchało nieco dziewczynę.

Wycofał swój byt, oddając prawowite miejsce duszy Ylany, parzącej teraz zagniewaną mocą. Gdy wrócił w swój kącik w jej umyśle, zaskomlał jeszcze, zdając sobie sprawę, jak wiele kosztował go ten wybryk.

-O wiele lepiej… – westchnęła kompletnie już uspokojona, patrząc na swoje ręce i nogi, jakby widziała je pierwszy raz w życiu.

„Ylanuś…” – Vharcan przymilał się teraz, na co uśmiechnęła się półgębkiem – „Wybacz staremu diabłu za tę próbę, naprawdę nie byłbym sobą, gdybym nie wywinął jakiegoś numeru… Co jednak zrobisz beze mnie z tym miejscem? Dam ci zemstę, jakiej pragnie twe szlachetne serce.”

-Oczywiście, Vharcanie – uspokoiła go – Liczę na ciebie w tej materii, bowiem od tej pory będziesz przejmować kontrolę nad moim ciałem za każdym razem, gdy znajdziemy chętnego klienta…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „9. Opętanie

  1. Lady_G pisze:

    Ech ta młodzież…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s