6. Karmicielka

massimo-mancini-113100

Sierociniec Esmy był tak naprawdę jej willą, jaką zamieszkiwała sama i przystosowała jako dom modlitwy oraz mieszkanie dla dzieci bez własnego kąta. Owe sieroty zbierała po całej stolicy, a nie było o to trudno, zważywszy na okrutną politykę władcy kraju. Gdy Ylana była już dawno po swoich dwunastych urodzinach, w domostwie kapłanki zamieszkiwało dziesięcioro dzieci. Dziewczynka ciągle czuła się nieswojo w jej towarzystwie, jej dziwna mimika wytrącała ją z równowagi. Prawdę kryjącą się za fasadą Esmy poznała dopiero, gdy kobieta legalnie zarejestrowała swoją działalność i otrzymała przychylność tutejszych władz, perorując, iż lepiej pozbyć się włóczęg, żebraków i złodziei w taki właśnie sposób.

W tym pamiętnym dniu, gdy dzierżyła w dłoniach świstek papieru oznajmujący, iż jej przybytek stał się świątynią i przytułkiem, pokazała dzieciom kapliczkę. Esma nie czciła żadnego konkretnego boga, więc świątynka pełna była posążków z różnych religii. Ylanie wydawało się to dziwne, bo doskonale pamiętała jedną z rozmów kobiety z odwiedzającym ją notablem, iż ta niby była czcicielką boga ogniska domowego Vuura. Także Vharcan zacierał ręce, bo wyczuwał podobnie do Ylany, iż dusza kapłanki mogła być wspaniałą ucztą, jeśliby tylko była tak zepsuta, jak sugerowały jej kłamstwa. Krótko po tym Esma podzieliła dzieci na trzy koedukacyjne pokoje, sama zajmowała największą sypialnię. Ponieważ mogła liczyć na dofinansowanie, nie martwiła się o pieniądze, toteż niemal cały swój czas poświęcała dzieciom. Zabroniła im kraść i żebrać, była przy tym zawsze bardzo miła, nagradzając najgrzeczniejsze z nich głaskaniem i przytulaniem. Ylana nienawidziła tych momentów, brzydziła się dotyku Esmy, więc starała się nie zasłużyć na jej pochwały.

Nigdy nie patrzyła jej w oczy, ciągle kłamała i mimo zakazu także kradła. Co prawda dzięki magii nieczęsto ją przyłapywano, ale czasami zaliczała wpadkę i zawsze w takich chwilach wracała do domu dziecka ze spuszczoną głową. Esma wreszcie nie wytrzymała i uderzyła ją, gdy mieszkały razem blisko pół roku.

-Ty niewdzięczna, mała suko – wychrypiała niemal bezgłośnie – Nie widzisz, co dla was zrobiłam?

Potrząsnęła Ylaną, dbając o to, by nie było żadnych świadków. Dziewczynka doskonale zdawała sobie sprawę z faktu, iż reszta dzieci podobnie do niej samej instynktownie bało się Esmy. Ból, jaki sprawiła jej owa baba, wywołał na ustach Ylany krzywy grymas.

„Doskonale…” – wymruczał Vharcan – „Wiedziałem, że długo nie wytrzyma.”

Tydzień wcześniej do przybytku przybyła druga kapłanka, jaka okazała się prawdziwą pięknością. Długie złote włosy pozostawiała rozpuszczone, śniada cera i brązowe oczy pozwalały jej na uzyskanie opinii kobiety ciepłej i łagodnej. W niej również wyczuwali jakąś tajemnicę i tego wieczora rozgryźli ją na dobre…

-Esmo, co tu się dzieje? – Ranya wkroczyła do sali miękkim, kocim krokiem.

-To dziecko zwróci na nas uwagę, musimy się jej pozbyć… – starsza kobieta potrząsnęła siwym kokiem ze złością, ale nie puściła Ylany. – Po tym, jak musiałyśmy porzucić naszą wiarę…

-Ja niczego nie porzuciłam, a już na pewno nie kultu Kamy – rozciągnęła pełne usta w lubieżnym uśmiechu – Jesteś słaba, Esmo, miałam ciebie za coś lepszego. Czyżbyś uzyskała oczyszczenie z grzechów u wyznawców Vuura i postanowiła zostać przykładną obywatelką tego śmiecia zwanego królem?

Ylana zamarła, demon będący z nią w stałym kontakcie aż zadrżał z radości. Nawrócona, zepsuta dusza, która ponownie zanurzyłaby się w grzechu, była dlań najwspanialszą możliwą ucztą. Dziewczynka doskonale to rozumiała i postanowiła zrobić wszystko, by Esma wróciła do czczenia bożka pożądania. Nawet takie dziecko jak ona wiedziało, że było to bóstwo najbardziej odrażające ze wszystkich, gdyż popierało wszelkie dewiacje, o ile wiązało się z nimi seksualne napięcie. Jej matka zawsze prosiła, by trzymała się z daleka od wyznawców Kamy, gdyż dbali tylko o swoją przyjemność.

Matka już jednak nie żyła, na nic zdały się jej przestrogi i ostrożność, zaś Ylana powzięła postanowienie. Wykorzystała chwilę nieuwagi obu kobiet i ugryzła Esmę w nachylony ku niej policzek. Popłynęła krew, wrzask staruchy poniósł się echem po salonie, lecz po chwili klnąc na czym świat stoi, rzuciła dzieckiem o podłogę. Jej chude palce zacisnęły się na szyi Ylany, gdy sapiąc zabrała się za duszenie.

-Musimy się jej pozbyć – wycedziła – To jakiś potwór nie dziecko, wszystko zepsuje!

-Nie! – Ranya kopnęła ją w plecy i pociągnęła do tyłu za włosy, uwalniając kaszlącą dziewczynkę ze szponów towarzyszki.

Ku jej zdumieniu Esma już nie walczyła, jej spojrzenie, jeszcze tak ostre przed momentem, teraz stało się szkliste i puste. Ylana naznaczyła grzech kobiety piętnem demona, by mógł się pożywić niczym pasożyt na jej duszy. Tatuaż dziewczynki zalśnił lekko, lecz zaskoczona blondynka niczego nie zauważyła. Zamiast tego wpatrywała się w to, co pozostało z jej współwyznawczyni…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „6. Karmicielka

  1. Lady_G pisze:

    Religijny fundamentalizm 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s