5. Przyszedł czas na litość

brooke-campbell-44085

Ylana nie skorzystała z hojnej oferty nieznajomego maga, zamiast tego ochoczo czerpała z nauki oferowanej przez demona. Vharcan nie był cierpliwym nauczycielem, lecz nigdy na nią nie krzyknął ani nie podniósł ręki. Gdy kolejny raz popełniała ten sam błąd, zaczynał za to sarkać w swoim demonicznym języku, jakiego w ogóle nie rozumiała. Podejrzewała, iż nie mówił nic miłego, lecz brak pewności powodował, że nie miała mu tego za złe.

Po wielu miesiącach opanowała zdolności na tyle, by okrywać się iluzją i kraść bez problemu. Nie żyło jej się łatwo, lecz dzięki demonowi i magii nigdy nie głodowała. Jeżeli ktokolwiek poważył się ją uderzyć, kończył rozszarpany przez jej opiekuna w ciągu jednej doby. Ylana nie żałowała nikogo i niczego, chciała tylko trwać tak długo, aż udałoby się jej zemścić na tym ohydnym miejscu. W jej dziecięcym serduszku pałało głębokie pragnienie, by cierpiał każdy, komu okazała się obojętna niedola jej samej oraz jej matki.

Po mieście prędko rozeszły się wieści o tajemniczym mścicielu, jaki zdawał się karać wszystkie osoby znane ze swojej podłej natury. Dziewczynka czuła przyjemny dreszcz, ilekroć kolejny oprawca ginął z jej powodu. Po jakimś czasie jednak zrozumiała, iż dla Vharcana najważniejsze w tym wszystkim było, by naznaczała napotykane osoby jego dotykiem. Jako nośnik jego istoty infekowała dusze, by pożerał je po kawałeczku. Wystarczył jeden zły uczynek, kontakt z Ylaną i Vharcan mógł cieszyć się z kolejnego pysznego kąska, zaś dziewczynka radowała się widokiem następnego człowieka o nagle zmizerniałym spojrzeniu, gdy stracił kawałek siebie dzięki jej staraniom.

Minął niemal rok, nim na swej drodze napotkała kapłankę, jaka postanowiła założyć sierociniec w samym sercu miasta. Ylana nie wyglądała już tak beznadziejnie, jak na początku swego samotnego życia. Jej czarne włosy sięgały do połowy pleców, lecz przez większość czasu pozostawiała je zaplecione w ciasny warkocz. Udawało jej się zachować względną czystość, odzienie również nie zaliczało się do najgorszych, a to wszystko dzięki nowym umiejętnościom, jakie pozwalały jej oszukiwać i mamić rozmawiających z nią ludzi. Jeżeli udało jej się przekonać kogoś, by oddał dobrowolnie potrzebne jej rzeczy, oszczędzała mu piętna demona. Podatność na czary owych osób mogła jej się jeszcze przydać i nie chciała, by zbyt szybko umarli – przynajmniej tak wówczas sądziła.

Spotkały się niby przypadkiem, gdy Ylana obserwowała kram z kiczowatymi świecidełkami, zastanawiając się, czy uczciwie za nie zapłacić resztką pieniędzy od maga czy może lepiej spróbować ukraść to, co przykuło jej uwagę. Kapłanka położyła kościstą dłoń na jej lewym ramieniu i uścisnęła lekko, zwracając uwagę. Dziewczynka automatycznie skuliła się, oczekując ciosu, lecz ten nie nadszedł.

-Często widuję ciebie samą, drogie dziecko – powiedziała cicho, patrząc na nią z litością. Ylana nie odczuwała zadowolenia z tego faktu, lecz spuściła tylko oczy, milcząc uparcie. – Mieszkam tutaj od niedawna, może pokazałabyś mi miasto?

-Tutaj nie ma co pokazywać – burknęła cicho i spróbowała się wyrwać z jej chwytu, lecz bezskutecznie.

-Tak przypuszczałam… – usłyszała rozbawienie w jej głosie, na co podniosła głowę ze zdumieniem.

Piwne oczy kobiety omiotły ją ciepłym spojrzeniem, pomarszczona twarz wydawała się łagodna, ale coś w jej uśmiechu nie przypadło Ylanie do gustu. Był w niej jakiś fałsz, którego nie potrafiła jeszcze rozgryźć.

„Chcę tej duszy, Ylano, daj mi ją.”

Drgnęła na tę prośbę i po chwili poczuła, jak jej własne usta rozciągają się w grymasie. Już jej w tym głowa, by Vharcan mógł ucztować na tej kobiecie jeszcze przez długie lata…

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „5. Przyszedł czas na litość

  1. Lady_G pisze:

    Lokalna patriotka 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s