3. Pomoc Vharcana

nathan-anderson-143021

Gdy wreszcie się przebudziła, czuła taką siłę, jak nigdy dotąd. Poderwała się na równe nogi, otrzepując ze śniegu. Zimno zdawało się nie mieć na nią żadnego wpływu, gdy tak się przeciągała z krzywym uśmiechem na umorusanej twarzyczce.

-To był piękny sen – westchnęła do siebie na głos, zasłaniając usta przy ziewaniu i wówczas TO zauważyła.

Od wierzchu jej dłoni aż ku łokciu wił się tatuaż przypominający złotą kobrę. Był tak piękny, jak szkaradnym zdawał się jej wyśniony demon, lecz mimo to bardzo go przypominał. Wpatrywała się weń długo, nim wreszcie dotknęła na próbę drugą dłonią. Wąż zamigotał lekko, lecz nic ponadto się nie wydarzyło. Zamyśliła się na moment, by wreszcie zdecydować się na opuszczenie niedawnego legowiska. Postąpiła kilka niepewnych kroków ku stojącym nieopodal domostwom, gdy wężowy symbol oślepił ją na chwilę.

„Idź do strażnicy” – posłyszała w myślach i nie śmiała się sprzeczać. Zamiast tego ruszyła spokojnym krokiem do wskazanego miejsca, jakie dotychczas starała się unikać. Na miejscu zebrał się spory tłum. Gapie szeptali między sobą nerwowo, lecz nie zbliżali się zanadto do grupki wyraźnie czymś rozwścieczonych notabli oraz kilkorga strażników. Spośród owej grupy szczególnie wyróżniał się odziany w piękną szatę mag. Miał niedługie, proste włosy ognistej barwy oraz niezwykle chłodne spojrzenie szarych oczu. Ylanie wydawał się niezwykle piękny na tle tak wielu nijakich osób, zazdrościła mu tego pozornego spokoju mimo, że otaczała go rozdygotana tłuszcza. Wreszcie zbliżyła się dość, by dostrzec powód zamieszania, oto bowiem u stóp mężczyzn leżały ciała trójki niedawnych oprawców dziewczynki i jej matki. Rozpoznała ich bez trudu, gdyż ich twarze okazały się jedynymi częściami ciała, jakie ostały się nienaruszone. Byli kompletnie rozczłonkowani, wszystko zdawało się tonąć we krwi, ale najmocniej w jej pamięci utknął wyraz skrajnego przerażenia na ich twarzach.

-To sprawka demona – odezwał się wreszcie rudowłosy mag, odsuwając się ostrożnie od ludzkich szczątków – Ktokolwiek go przyzwał, musiał mieć sporą moc, jeśli zdołał nad nim zapanować.

Zdaniem Ylany miał przyjemny głos i modulował go w taki sposób, iż miała ochotę słuchać bez końca. Uśmiechała się pod nosem, wpatrując w truchła całej trójki i obiecując sobie, iż odwdzięczy się wspomnianemu potworowi za jego pomoc. Gdy stała tak, poczuła na sobie czyjś wzrok, toteż szybko podniosła spłoszone spojrzenie, by chwycić stalowe oczy czarodzieja. Przełknęła z trudem ślinę, lecz nie uczynił względem niej żadnego gestu, po prostu patrzył i oceniał. Ignorował kłótnię reszty towarzyszy, już wszak wyraził swoją opinię.

„Uciekaj, malutka istoto.”

Usłuchała bez wahania i mimo początkowego lęku okazało się, że nikt za nią nie podążał. Widocznie nie była warta podejrzeń, wszak co mógł uczynić taki nikt jak ona? Czuła nieco żalu, chociaż nie miało to potrwać długo…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „3. Pomoc Vharcana

  1. Lady_G pisze:

    Nie ma dziewczyna lekko…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s