4. Czerwony mag

nick-karvounis-144277

Kiedy zorientowała się, iż nikt za nią nie podążał, zwolniła kroku. Nie bardzo wiedziała, co ze sobą począć, bo mimo wszystko nie miała dokąd pójść. Oczy wbiła w ziemię, by nie otrzymywać kuksańców za spoufalanie się z przechodniami. Nie chciała, by straż sądziła, iż próbuje żebrać. Zbyt często dostawała baty, by ryzykować kolejne, a wszak nie zawsze mogłaby liczyć na wsparcie demona. Skręciła w boczną uliczkę z zamiarem wygrzebania sobie jedzenia. Gdy zbliżyła się do usypanych stert śmieci, posłyszała za sobą szelest i obróciła na pięcie tylko po to, by dostrzec sylwetkę wysokiego mężczyzny. W panującej tutaj ciemnicy nie była w stanie rozpoznać jego twarzy, lecz po chwili uniósł prawą rękę i stworzył nad nią lśniącą jasną kulę.

Natręt okazał się owym czerwonowłosym magiem o szarych oczach. Spoglądał na nią chłodno, przez cały czas milczał, lecz uparcie patrzył. Początkowo dziewczynka zamarła pod tym spojrzeniem, lecz wreszcie poczęła się wiercić w miejscu i postanowiła przemówić.

-Czego pan chce? Mam przestać żywić się odpadkami, tak? – głos jej zadrżał przy ostatnim zdaniu, bowiem dotąd wstydziła się tego, jak nisko musiała upaść, by przeżyć. Nie mówiła tego z hardo uniesioną brodą, raczej ze służalczym przymilaniem. Wpatrywała się przy tym nie w jego oblicze, lecz gdzieś na wysokości jego szerokiej, odzianej aksamitem piersi.

-Nikomu nie powiedziałem – stwierdził tylko cicho, odwracając się od niej – Musisz być ostrożniejsza, dziecko. Mógłbym ciebie nauczyć, jak panować nad twoimi zdolnościami…

„Nie!” – drgnęła na krzyk demona w swojej jaźni, skuliła się zatem w miejscu, na co nieznajomy westchnął tylko głośno.

-Jak wolisz… – wzruszył ramionami, lecz nie wydawał się rozzłoszczony – Biorąc pod uwagę twoje doświadczenia, wcale mnie nie dziwi taka reakcja. Ze mną jednak byłabyś bezpieczna, nie musiałabyś żyć w taki sposób.

Ylana milczała, nie rozumiała bowiem, czego mógł od niej chcieć ktoś tak potężny i wpływowy jak on. Czyżby lubił dzieci? Nie, wspominał coś o jej umiejętnościach, ale jakich? Myślała intensywnie, lecz znikąd nie przyszło nagłe objawienie i intencje mężczyzny pozostały niewiadomą.

-Jeszcze kilka dni pozostanę w mieście, gdybyś zmieniła zdanie – dodał na odchodne, nie zaszczycając jej bodaj jednym spojrzeniem. Doceniła jednak fakt, iż mimo wszystko rzucił jej sakiewkę z monetami, nim zniknął wręcz natychmiast w wirującym śniegu.

„Nie możesz z nim odejść, maleńka. Masz tutaj zadanie do wykonania.” – demon zdawał się obawiać, iż nie spełniłaby swojej obietnicy, lecz Ylana potrząsnęła tylko głową na znak zrozumienia.

-Zrobię dla ciebie wszystko, uratowałeś mnie – szepnęła, na co poczuła satysfakcję potwora, gdy jej odpowiadał.

„Zatem razem sprawimy, iż to miasto spłonie w Piekle!”

Dziewczynka roześmiała się perlistym śmiechem, pełnym tak gorzkiej radości, iż zdawała się zupełnie nie pasować do jej wieku. Przerwała na moment, gdy nad jej lewą ręką nagle rozbłysła kula światła identyczna, jak ta stworzona przez jej niedawnego rozmówcę i wówczas zrozumiała, o jakim talencie była mowa.

Tym razem w jej śmiechu pobrzmiewało autentyczne szczęście.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Legendarni Magowie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „4. Czerwony mag

  1. Lady_G pisze:

    Igranie z ogniem :-/

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s